Tłusty, niski murzyn o komunistycznych przekonaniach założył sklep wielobranżowy. Pancerze, bronie, żarcie, elektronika, mechaniczne części - co chcesz. Wynajmuje dziesięciu ochroniarzy, którzy cały czas bacznie obserwują budynek. Policjanci również dość często zajeżdżają w te okolicę aby upewnić się czy wszystko w porządku. Z zewnątrz budynek to dawne szalety miejskie. W środku natomiast widzimy jedno biurko i właściciela. Klienci pytają się o towar, Marks podaje cenę, znika w drzwiach znajdująch się za nim i podaje przedmiot. Każdy zakup bądź sprzedaż wygląda tak samo.