PabloZ
Uznany
  
Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
|
RE: Komisariat.
Robert chrząknął, obmacał, czy wszystkie jego rzeczy są na miejscu i ruszył w stronę wyjścia. Sądził, że pan komisarz jakoś poddenerwowany jest. Cholernie to nietaktowne w przypadku tak wysoko postawionego człowieka.
"Jeszcze ktoś zada mi jakieś pytanie, to jak Boga nienawidzę, wyciągnę broń i strzelę....w nogę....w ramach ostrzeżenia."
Nie zależało mu oczywiście na psuciu relacji z nową drużyną, ale to ciągłe zadawanie pytań...jakby to on był od wszystkiego. Czyż nie wystarczy, by po prostu działał, wykonywał swoją misję? Zresztą, co ona mu da? Dlaczego Carter nie miał w sobie ani trochę pewności, nadziei, że uda mu się cokolwiek uratować? Dlaczego w ogóle zgodził się na tą misję?
"Nie wiem."- odpowiedział sobie myślą. Być może z biegiem czasu sobie uświadomi?
Jedno wiedział na pewno. Irytowała go Diana, pseudo-idealistka, która liczy, iż może coś zdziałać. Co ona sobie wyobraża?!
Ostatecznie opuścił budynek i rozglądał się w poszukiwaniu "specyficznego" auta.
|
|
| 08.02.2010 17:14 |
|