Nie pamiętam hasła   -   Rejestracja








Knajpa "Smocza strzała."
Autor Wiadomość
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #31
RE: Knajpa "Smocza strzała."
- Tak naprawdę to czas pokaże co kombinuje ten z federacji. Nie ma co teraz rozważać czy moja decyzja była dobra czy zła. Nie obiecałem mu, że w jeden dzień znajdę to, co szuka. Skoro już rok szuka to i mi zajmie to trochę czasu. Zależnie od ilości przekazanych mi informacji przez niego. Nikt nie jest jasnowidzem - powiedział do barmana Yerb a jednocześnie myślał nad tym co on mu powiedział.
"Może duchy powiedzą coś więcej o tym medalionie i miejscu w którym się znajduje".
- Co za robótkę miałbyś dla mnie? I za ile? Skoro osoba taka jak ja jest idealna do niej to znaczy, że to coś związane z pustkowiem.
Po chwili dodał:
- Od czego zależy cena amunicji? I dlaczego nie może być niższa powiedział uśmiechając się mrugnął znacząco do barmana i wziął się za korniszona.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
12.01.2010 22:41
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #32
RE: Knajpa "Smocza strzała."
gkeb
Barman uśmiechnął się fałszywie. Zimne oczy zlustrowały czerwonoskórego raz jeszcze. Ponownie kąciki jego ust się uniosły.
-Robótka bardzo, hmm... - wyraźnie udawał, że nie może znaleźć słów -bardzo ciekawa. Otóż, jest taka wioska. Niedaleko stąd. Nazywa się. - zmarszczył brwi przerażony ubytkami w swojej pamięci. -W każdym razie mieszka tam mój brat. Ostatnio ktoś mi powiedział, że strasznie źle się czuje. Podobno jakieś zatrucie, diabli wiedzą. O co mi jednak chodzi? Będziesz na pustkowiach. Jest tam taka jaskinia. W środku kiedyś skryłem leki. Tak na zaś. Niestety sam nie mogę jechać, muszę zająć się barem. Zawieź leki i wróć do mnie. Naboje na pewno wtedy stanieją. - mrugnął porozumiewawczo okiem -A jak na razie cena się utrzymuje i nie zanosi się na to by spadła. - w tym momencie drzwi baru otworzyły się i do knajpy weszli dwaj mężczyźni. Jeden wyglądał na policjanta miejscowej policji, drugi na jego znajomego.

Slowik
Zanim funkcjonariusz zdążył odpowiedzieć zatrzymał wóz i z niego wysiadł. Byli obok "Smoczej strzały". Weszli do środka. Nie było ochroniarza ani żadnych gości. Jedynie jakiś Indianin stał przy ladzie i dyskutował z barmanem.
-Dwa piwa Patrick. - jegomość usiadł przy stole wskazując dłonią krzesło naprzeciw. Zamówienie zostało zrealizowane i przed nimi pojawiły się dwa plastikowe kubki wypełnione złocistym płynem. Policjant zwęził brwi.
-Gadaj jak dużo wiesz federacyjna świnio! - wybuchł krzykiem i uderzając pięściom w stół darł się dalej -Dobrze Ci szło, pieprzony szpiegu. Ale zdradziłeś się tym "panie". Niewielu kretynów tak mówi. A teraz gadaj, jak dużo wiesz o naszym projekcie?! Nie radzę kłamać... - jego zimne oczy wierciły Sonny'ego. Na twarzy był czerwony.

[off] Oczywiście obydwoje siebie słyszycie o ile nie deklarujecie szeptu albo coś w ten deseń. Możecie dowolnie wchodzić ze sobą w interakcję. Miłej zabawy Tongue [/off]
13.01.2010 16:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #33
RE: Knajpa "Smocza strzała."
- Nie widzę problemu w wykonaniu tego zadania o ile przypomnisz sobie oczywiście lokalizację jaskini i nazwę wioski. Chyba nie wyobrażasz sobie, że będę najpierw szukał jaskini a potem włóczył się po pustkowiach od wioski do wioski z lekami. Stałbym się dość atrakcyjnym łupem na pustkowiach.
Spoglądając na nowo przybyłych gości dodał:
- Jesteście tak gościnni i każdego podejrzewacie o sprzyjanie Federacji? Nieźle wam oni zaszli za skórę. Mi osobiście nie przeszkadzają dopóki trzymają się z daleka ode mnie i moich pobratymców.
Yerb sięgnął po kolejnego korniszona i dyskretnie przyglądał się nowym gościom.
- Chyba czas na mnie. Położę się i odpocznę przed jutrzejszym dniem. Wydaje się wyjątkowo pracowity. Mam cichą nadzieję, że mogę liczyć na w miarę wczesną pobudkę bym mógł wyruszyć do tej jaskini. Im szybciej się z tym uwinę tym lepiej dla Twojego brata. Oczywiście o ile przypomnisz sobie lokalizację - mrugnął porozumiewawczo.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
19.01.2010 18:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Slowik Offline
Doświadczony
**

Liczba postów: 224
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 0
Post: #34
RE: Knajpa "Smocza strzała."
-Stary, co ty pieprzysz?! Starałem się być miły. Przeżyłem dzisiaj cholernie ciężki dzień, a teraz policjant gada o jakiś konspiracjach!- ostatnie zdanie powiedział bardziej do siebie i umieścił na chwilę wzrok w stoliku - Swoją drogą, to "kretynie" odbieram jako osobista zniewagę- dodał trochę nieprzytomnym tonem.
-Nawet nie wiem o jakiej federacji gadasz. Mamy wiele federacji w Zasranych Stanach... - zmarszczył czoło - Przybyłem tu tylko po jakąś kasę, amunicję- tłumaczył się dalej, coraz bardziej zdrażniony zaistniałą sytuacją. Kto wie co mógł zrobić nienormalny policjant w tych czasach.
Sonny przygotowany na coś w stylu "kłamiesz sukinsynu!", siedział wlepiając wzrok w policjanta i czekał na jego ruch. Zdał sobie sprawę, że mówił dosyć głośno, niemal krzyczał, co mogło zwrócić uwagę barmana i Indiańca.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.01.2010 22:50 przez Slowik.)
19.01.2010 22:48
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #35
RE: Knajpa "Smocza strzała."
gkeb
Barman poprawił okulary na nosie przy okazji wysłuchując wywodu jegomościa przy stole. Z pozoru wydawało się, że nie przywiązał do tego zbytniej uwagi. Klasnął w dłonie uśmiechając się jednocześnie.
-McCansy. Wioska McCansy. Tak się nazywa! - uderzył pięściom w stół dając upust swoim emocjom -Dokładnie tak. McCansy. A jaskinia jest niedaleko. Ot, wyjedziesz z miasta, przejedziesz dwa kilometry w prawo, wzdłuż wąwozu później kamienną ścieżką i bez trudu ją dojrzysz. Nie ma prostszej drogi. Co do noclegu. Wbrew wszystkiemu mam tutaj pewien nocleg i dla takiego gościa jak ty nawet za darmo. Nie wiedzieć czemu czuję, że z tej znajomości będą jeszcze jakieś korzyści. - uśmiechnął się i wyglądało na to, że był to uśmiech szczery. Wyciągnął z kieszeni mały nożyk, którym zaczął się bawić.
-Pokój jest za tymi drzwiami. Wchodzisz, jest tam łóżko, możesz się przespać. Ale nie licz na moje towarzystwo. - zachichotał wskazując ostrzem Indianina -Nie martw się. Pobudkę zapewni Ci Młot. On lubi budzić gości.

Slowik
Policjant zawahał się. Stracił swój zapał i pewność siebie. Zdezorientowany zezem spojrzał ponad ramieniem Sonny'ego. Odetchnął głębiej.
-Pewnie kłamiesz... - ostrożnie zaczął dobierać słowa -ale i tak to nie ma teraz znaczenia. No dobra, może się pomyliłem. Mogę się pomylić. Wszystkim się to zdarza. Miałem takiego znajomego. Miał na imię Stev. Tak, Stev. - gorączkowo gestykulował mając skupioną minę -I on często się mylił. Aż skończył jako jedno. Wszystko miał nie do pary. Jedną nogę, jedną rękę, jedno oko i ucho. Wiesz, rozbił obóz obok spiżarni pieprzony chroatis. Wiesz co to, prawda? - zachichotał nerwowo -Albo i nie wiesz. To takie mutki, podobne do małych dzieci tyle, że mają pazury i łażą stadami. I nie można zapomnieć, że jak się na Ciebie rzucą to możesz być pewien, że odgryzą Ci palce i wydłubią oczy. No i Stev stracił w ten sposób swoje członki. - zakończył swoją dość dziwną opowieść jakby zupełnie nie powiązaną z tematem rozmowy.
19.01.2010 23:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #36
RE: Knajpa "Smocza strzała."
- No to sprawa załatwiona. Jutro zajmę się dostarczeniem leków do wioski. Po nocy nie będę się włóczył z lekami - powiedział Yerb - jakby nie patrzeć to niezbyt bezpieczna okolica za dnia, a co dopiero w nocy.
Po chwili wstał i skierował się w stronę pokoju na spoczynek. Przed samymi drzwiami przystanął nagle, jakby jakaś myśl go właśnie trafiła. Rzucił przez ramię w kierunku barmana:
- Jak rozpoznam twojego brata?
Czekając na odpowiedź już w głowie planował jutrzejszą wyprawę jednocześnie po całym dniu na nogach pozwolił sobie na odczuwanie zmęczenia. Jako człowiek pustyni zawsze był przyzwyczajony do długotrwałego marszu ale gdy nadawała się okazja przespania w normalnych warunkach to żaden Indianin nie odmawiał sobie takiej przyjemności.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
24.01.2010 13:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #37
RE: Knajpa "Smocza strzała."
Pytanie rozdarło ciszę, która nie wiedzieć czemu nagle zaległa w całym barze. Patrick właśnie otwierał usta kiedy stało się coś nieoczekiwanego. Policjant zdenerwowany wstał, zdjął karabin z pleców. Jego kolega zerwał się z krzesła. Chciał rzucić się na potencjalnego agresora, ale został trafiony serią z broni funkcjonariusza. Kilka kul gładko weszło w miękką tkankę i postać zwaliła się ciężko na ziemię.
-To sprawa policji. Przepraszam za bałagan. Młot pewnie zaraz tu posprząta. - burknął chłodno policjant i zarzucił swój karabin na plecy przy okazji kucając nad ciałem. Yerb mógłby przysiąc, że słyszy słowa -Pieprzony federuch... - nie miał jednak czasu się nad tym rozwodzić bo całym budynkiem coś szarpnęło. Indianin uderzył czołem o framugę drzwi i zatoczył się do tyłu. W rękach barmana znalazło się nie wiadomo skąd Magnum 44.
-Kurwa, co to było?! - właściciel knajpy wyraźnie podenerwowany nie wiedział co począć. Tynk posypał się z ścian. Gdzieś w oddali rozlegały się odgłosy wystrzałów i wybuchów jakby ktoś bombardował miasto. Młot wyrósł jak z pod ziemi trzymając w dłoni długą, metalową rurę. Do pasa miał przytroczone granaty.
27.01.2010 21:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #38
RE: Knajpa "Smocza strzała."
Całe zdarzenie rozegrane w głębi knajpy wprawiło Yerba w zdziwienie. W jego głowie zrodziły się różne myśli. "Policja zabija? Bez powodu? Wystarczy podejrzenie? Gdzie sąd? Gdzie możliwa obrona? I oni siebie nazywają cywilizowanymi ludźmi a nas dzikusami."
Będąc trochę zdezorientowanym zaistniałą sytuacją nie spodziewał się wybuchu. To co zatrzęsło budynkiem musiało być wybuchem. Bliskie spotkanie z drzwiami a następnie z podłogą spowodowało pewne objawy zawrotów głowy i przytłumienia zmysłów. Na całe szczęście nie trwało to długo i Yerb szybko się pozbierał. Mimowolnie wcześniejsze myśli o działaniu policji szybko zeszły na dalszy plan. Nastał czas działania a nie myślenia. Zwinnie i niesamowicie szybko znalazł się przy drzwiach wyjściowych i wybiegł na ulice.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
30.01.2010 21:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #39
RE: Knajpa "Smocza strzała."
I kiedy czerwonoskóry wybiegł z baru doznał szoku bowiem na zewnątrz sytuacja wyglądała dramatycznie. Ciemna smuga dymu rozchodziła się po całej ulicy, a po jego lewej stronie Yerb dostrzegł coś co zmroziło mu krew w żyłach. Kilkanaście ciężkich karabinów sprzężonych z czujnikiem ruchu na kołach i gąsienicach. Maszyny, a dokładnie maszyny Molocha. Pruły ze wszystkiego co miały do walczących z nimi sił porządkowych. Zza Indianina wybiegł policjant, który przed chwilą zabił człowieka. Wydał okrzyk zdumienia pomieszanego z przerażeniem.
-Co tu się dzieje?! Maszyny?! TUTAJ?! - wydawało się to wręcz niemożliwe. Przecież nigdy Moloch nie odważył się wypuścić swoje zabawki do tego miasta. Ale przecież właśnie w tej chwili roboty strzelały, zabijały i parły cały czas do przodu nie zważając na przeciwności. Co najgorsze poruszały się w stronę Yerba. Policjanci kiepsko sobie radzili. Nigdzie nie widać było posiłków, a zewsząd dochodziły odgłosy walki, huk wystrzałów, i grzmoty wybuchów.
30.01.2010 21:23
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #40
RE: Knajpa "Smocza strzała."
W zastraszającym tempie czerwonoskóry rozejrzał się dokoła próbując rozeznać się w sytuacji. Zdawał sobie sprawę, że ze swoim arsenałem niewiele zdziała. Strzelanie na oślep mając tylko jeden magazynek bardzo szybko doprowadzi do sytuacji gdy będzie bezbronny. "Przydałaby się silniejsza broń" - pomyślał Yerb - "albo jakieś materiały wybuchowe". Od razu przypomniał sobie Młota i granaty które miał. "Gdyby znaleźć odpowiednie miejsce, granaty jakaś linka, można by zastawić dobrą pułapkę" - myśli w głowie Yerba poruszały się w zastraszającym tempie przedstawiając różne możliwe konfiguracje pułapek. Odwrócił się na pięcie i podbiegł do barmana w knajpie.
- To maszyny Molocha - rzucił na wstępie. - Potrzebuję materiałów wybuchowych, jakiejś linki, starej siatki maskującej, jakieś narzędzia. Musimy powstrzymać to cholerstwo i jakoś je odciągnąć w inne miejsce. Idąc tutaj widziałem wiele miejsc zniszczonych z gruzowiskiem. W paru z nich powinno udać się ustawić pułapki na te machiny. Pomożecie?
Widząc minę barmana i Młota dodał - Mam wprawę w pułapkach. To musi się udać. Pewnie masz wyjście z zaplecza na inny kawałek ulicy. Moglibyśmy tam zacząć. Teraz liczy się czas.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
01.02.2010 20:31
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Szukaj

Nasi sponsorzy


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości