Nie pamiętam hasła   -   Rejestracja








Knajpa "Smocza strzała."
Autor Wiadomość
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #41
RE: Knajpa "Smocza strzała."
Patrick słuchał w skupieniu co miał do powiedzenia Yerb. Pokiwał energicznie głową kiedy ten skończył. Miał jednak jak zwykle jedno "ale" i nie omieszkał tego wyrazić.
-Muszę zostać, bronić dorobku mojego życia. Skurwysyny pewnie zaraz tu będą, a ja nie mam zamiaru dać im wszystkiego bez walki. Młot pójdzie z Tobą. - wspomniany mężczyzna gdzieś zniknął. Barman ciągnął dalej -Gdyby coś mi się stało... Jeśli możesz... zaopiekuj się nim. Będzie Ci lojalny do granic możliwości. Ale jeśli nie chcesz sprzedaj go na najbliższym targu niewolników. Tylko nie pozwól mu działać na własną rękę. Zabije Cie. Idź już, idź! - pchnął Indianina w stronę... ściany. Ten fragment okazał się jednak sprytnie zamaskowanym przejściem. Yerb kiedy przez niego przeszedł znalazł się w małej uliczce. Po lewej miał zawaloną ścianę budynku, po prawej wylot na główną ulicę skąd dobiegały strzały i wybuchy. Było tam oczywiście pełno dziur po bombach. Młot wyłonił się z ciemności trzymając w dłoniach to wszystko o co prosił Yazzie. Wyciągnął ręce w stronę Szamana podając mu ekwipunek.
01.02.2010 21:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #42
RE: Knajpa "Smocza strzała."
Yerb przyjrzał się podanemu ekwipunkowi. Nie był tego wiele, ale parę pułapek da się zrobić. Szybko spojrzał w kierunku głównej ulicy z której dochodziły strzały. Przyjrzał się dziurom w ziemi wyszukując te nie za duże ale jednocześnie bardzo popękane. "Szukaj, szukaj. Im bardziej popękana tym więcej odłamków będzie" myślał sobie. Na szerokości ulicy dostrzegł dwie, odpowiadające dziury, na tyle jednocześnie odległe by nie spowodowały samozapłonu drugiej pułapki. Spojrzał również na ścianę na samym narożniku przy głównej ulicy. Nie wyglądała zbyt stabilnie. "Gdyby podłożyć ładunki pod nią i zachęcić machiny do wejścia tutaj to pewnikiem udałoby się je tu zamknąć na dłużej" - tak myśląc już biegł w kierunku narożnika. Pokonywał drogę bardzo szybko i na dodatek niezauważalnie. Podłożenie ładunków zajęło mu niewiele czasu. Młot stał niedaleko i się rozglądał. Po podłożeniu ładunków rzucił zwój linki w kierunku Młota i powiedział:
- Łap i biegnij za tą zwaloną ścianę, z boku widzę przesmyk, powinieneś się zmieścić.
Sam doskoczył do dziury położonej najbliżej środka i spełniającej założenia wielu odłamków. Podkładając o wiele mniejszy ładunek wyraźnie słyszał zbliżające się maszyny. Szybko i z wprawą zamaskował pułapkę i pobiegł w kierunku przesmyku za którym powinien już się schować Młot. Wbiegł akurat w momencie gdy pierwsze maszyny wyłoniły się zaa narożnika.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
01.02.2010 21:31
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #43
RE: Knajpa "Smocza strzała."
[off]Nie zapominaj kto tu jest MG Smile Od kości zależy czy maszyny Cię zauważyły i czy pułapki zostały dobrze podłożone.[/off]
Najwidoczniej roboty nie należały do najinteligentniejszych bo właziły na pułapki bez mrugnięcia receptorem. Patent z popękanymi dziurami zdał egzamin. Roboty wlazły na granaty, te wybuchały, a asfalt siekał wszystko wokoło jak miło. Z ponad trzydziestu maszyn ostały się tylko dwie, które zauważyły Indianina. Yerb cudem uniknął gradu kul, który poleciał w jego stronę. I tym razem pomysł Yazzia się sprawdził. Narożnik budynku eksplodował jednocześnie zwalając na maszyny całą ścianę. Twory Molocha przygniecione tonami betonu i metalu nie podniosły się z powrotem do walki. Nastała cisza i zupełna ciemność. Tylko czasami spod gruzów co jakiś czas skrzył się jakiś kabel - pozostałość po niedawnej armii atakującej Nowy York. Ale walka trwała dalej. Gdzieś w głębi miasta cały czas padały strzały i ostra, świetlista łuna rozrywała niebo kiedy na ziemię padała bomba. Młot w swoim stylu pojawił się tuż przed nosem czerwonoskórego.
-Policja zepchnęła je do obrony. Maszyny uciekają. - powoli wypowiadał słowa. -Myślę, że powinieneś pójść do komisariatu. Dostaniesz nagrodę. Bardzo pomogłeś. - wydukał do końca i wszedł z powrotem do knajpy przez tajne przejście w ścianie.
02.02.2010 18:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #44
RE: Knajpa "Smocza strzała."
"Myślę, że powinieneś pójść do komisariatu. Dostaniesz nagrodę. Bardzo pomogłeś." ostatnie słowa Młota kołatały w głowie czerwonoskórego. Zaczął się rozglądać po tym co zostało z machin. Mimowolnie ruszył w kierunku głównej ulicy rozglądając się po ziemi.
"Jak tu można wygrać wojnę z czymś takim? Bitwę może i się da wygrać ale wojnę? Jak można walczyć? Poddać się? Nie, to nierealne. Należy przetrwać. Ale jak wygrać?"
Z takimi myślami zbliżał się do głównej ulicy. Pomimo tego, że miał takie myśli w głowie, jego wzrok przeszukiwał gruzowisko. Czy to szukając jeszcze działających machin, czy może po to by znaleźć coś, co będzie mieć wartość dla ludzi. Tak dotarł do głównej ulicy.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.02.2010 21:01 przez gkeb.)
02.02.2010 21:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #45
RE: Knajpa "Smocza strzała."
Wraki maszyn porozrzucane były praktycznie wszędzie, toteż nie sprawiało trudności by znaleźć jakiekolwiek części bądź amunicję. Yerb z łatwością wymontował dwie skrzyneczki po sto naboi kalibru 9mm. Inne rzeczy, jak elektronika - przekraczały jego umiejętności techniczne. Droga na główną ulicę minęła szybko. Mijał w międzyczasie innych ludzi szabrujących wraki maszyn. Każdy chciał się wzbogacić na tym nieszczęściu. Trudno było się dziwić tym ludziom. Każdy starała się przeżyć i dążył do tego jak tylko mógł. Kiedy stanął na wylocie ulicy podbiegł do niego wysoki mężczyzna. Miał na sobie kamizelkę kuloodporną i ciężkie naramienniki. W dłoniach trzymał jednak tylko krótkofalówkę.
-Jezu Chryste to ty wysadziłeś te maszyny?! - w ciemności ciężko było dostrzec jego rysy twarzy. On również nie widział dokładni Indianina. Nie czekając na odpowiedź mówił dalej.
-Komisarz prosił mnie żebym Cię do niego przyprowadził. Dostaniesz pewnie jakąś nagrodę, co tam chcesz. Mamy dość spore zapasy. Mam akurat... - przerwała mu seria z karabinu gdzieś z przeciwległej dzielnicy. -Mam akurat wolny transport. Jedziemy czy chcesz jeszcze coś załatwić? - odwrócił się by wydać predyspozycje swoim towarzyszom. Ci ciężko stąpając wyminęli czerwonoskórego i pomknęli w stron wystrzałów.
02.02.2010 22:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #46
RE: Knajpa "Smocza strzała."
Yerb przyjrzał się głównej ulicy i stratom jakie wyrządziły maszyny. Wyglądało jakby wywiązała się wielka walka. Ściana frontowa knajpy też trochę ucierpiała na tym ataku. "Barman wyglądał na takiego, który sobie poradzi w każdych warunkach" - pomyślał.
- Po prostu się broniłem. Trochę się zmęczyłem dzisiejszym dniem więc z miłą chęcią skorzystam z możliwości transportu. Często tu macie takie atrakcje? - dodał wskazując na szczątki machin. - W wielu miejscach zostaliście zaatakowani? Jak słyszę to jeszcze w paru miejscach walczycie.
Tak mówiąc do mundurowego skierował swoje kroki do stojącego nieopodal samochodu który wyglądał jak te z okolic punktu kontrolnego. Przypuszczał, że to właśnie tym pojedzie pod komisariat.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
02.02.2010 22:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #47
RE: Knajpa "Smocza strzała."
Policjant zaczął iść razem z Indianinem w stronę wozu, który miał ich przetransportować w wyznaczone miejsce. Funkcjonariusz przy okazji odpowiedział.
-To pierwszy raz. - wydawało się, że się uśmiechnął, ale ciemność myliła. W jego głosie nie było nic wesołego. -Pierwszy raz Moloch nas zaatakował. Nasze miasto. To zły znak dla całego kraju. - zamilkł prawdopodobnie zagryzając wargę -Maszyny wpakowały się od wszystkich możliwych stron. Nie mieliśmy szans. Dziwne jest też to, że nikt nie zauważył zbliżającej się armii. Niestety, nie mnie to osądzać. - wsiedli we dwójkę do pojazdu, a ten ruszył z miejsca -Owszem cały czas walczymy. Ale z tego co meldują moi koledzy, wszystko w porządku. Nie wiem co Moloch chciał nam udowodnić. Że nie jesteśmy u siebie bezpieczni? - Yerb czuł jak podskakuje kiedy samochód przejeżdżał po wybojach i kupkach gruzu. W końcu stanął. Policjant pchnął Yazzi'ego by wyskoczył.
-Wejdź do środka. Frank O'Donell czeka na Ciebie czeka w środku. Raz jeszcze, dzięki! - pojazd ruszył i zniknął w ciemnościach nocy.

[off]Teraz odpisz w komisariacie. Od razu przejdź do dialogu z Frankiem. On tam sobie stoi i na Ciebie czeka.[/off]
03.02.2010 11:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Szukaj

Nasi sponsorzy


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości