|
Knajpa "Smocza strzała."
|
| Autor |
Wiadomość |
Han27
Uznany
  
Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
|
RE: Knajpa "Smocza strzała."
Carter musiał trafić na jakiś wyjątkowo tłoczny dzień bo nie dość, że czekał niemiłosiernie długo to jeszcze zewsząd ściskali go inni goście. Został wpuszczony bez najmniejszych problemów. W środku zastał jeszcze więcej ludzi. Gdzieś z tłumu wznosiły się okrzyki.
-To ona!
-Bierz ją, Ted!
-Co za dziwka... - w tym momencie interweniował ochroniarz, pobił brutalnie pałą mężczyzn napastujących striptizerkę, a później chwycił ich za koszule i, jakby byli śmieciami, wyrzucił ich za drzwi. Obok ucha Roberta ktoś się odezwał.
-Co za chamstwo. Jestem Skrog, miło mi. -wystawił rękę na powitanie -Partyjkę pokera? Jakby co siedzę o tam, w rogu. - wskazał na stolik przy którym jakiś gbur trzymał nogi na blacie, a po drugiej stronie siedziała wątła dziewczyna - góra dwudziestoletnia.
-A, i jeszcze coś. - odwrócił się nagle jakby coś sobie przypomniał. -Na zachętę stawiam piwo.
|
|
| 29.12.2009 22:18 |
|
Han27
Uznany
  
Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
|
RE: Knajpa "Smocza strzała."
Mężczyzna ucieszył się niesamowicie i aż klasnął w dłonie. Był w wyśmienitym humorze.
Kiedy usiedli do stołu przedstawił Roberta pozostałym.
-Ten jegomość to Frank Odonell. - wysoki mężczyzna w ciemnej kamizelce i błękitnej koszuli zdjął brązowe buty z blatu. Carter na chwilę zetknął się ze spojrzeniem jego zimno niebieskich oczu, które przeszyły go na wylot. Spojrzenie nie trwało jednak długo bo na czoło Franka spadł kosmyk czarnych włosów i musiał go odgarnąć ruchem ręki.
-A ta panienka to słodka Diana. - cmoknął ją w czoło i sam klapnął na krzesło. Dziewczyna była pełna energii. Jej ciemna cera kontrastowała z, co zaskoczyło chyba każdego kto ją spotkał, żółtymi tęczówkami. Przywitała się grzecznie po czym dyskretnie poprawiła piersi oraz rozpięła jeden guzik od obcisłej koszuli. Następnie delikatnie zerknęła na dół, zapewne by upewnić się, iż broń w jej kaburze jest na swoim miejscu.
Odonell posłusznie począł rozdawać karty, kiedy Skroge słysząc Cartera szybko odpowiedział tonem lekko urażonym.
-Nie mam żadnej sprawy. Po prostu widzę, że jesteś tu nowy, a spojrzenie masz bystre. Pomyślałem, że nie zaszkodzi spróbować Cię zaprosić do gry. - zakończył z uśmiechem i zniknął pod stołem by wynurzyć się z brązową, szklaną butelką.
-Masz, obiecane piwo. Nie pij tego świństwa co tu sprzedają.
-No dobra młody. - Frank zaczął chłodno -Pewnie się domyśliłeś, że nie gramy o nic. Ja stawiam swój samochód. Diana postawiła komputer pokładowy jakiegoś statku, a Skroge osiem litrów nitrogliceryny... Oczywiste, że...
-Daj spokój! - wtrącił się Skroge -Nie musisz się zastawiać. Parę sztuk naboi albo lekarstwa. Co tam masz. - ponownie się uśmiechnął.
-No dobra dzieciaku. Wchodzisz? - Odonell podsunął pod nos karty należące do Cartera. Jego wprawne oko nie dostrzegło żadnego kantowania.
|
|
| 29.12.2009 22:39 |
|
|
|