Witaj! · Logowanie-Rejestracja


 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Komisariat.
Odpowiedz
Autor Wiadomość
Han27 Offline

Uznany
***
Ilość postów: 308
Thanks Given: 0
Thanks Received: 0 in 0 posts
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #51
RE: Komisariat.
Frank uśmiechnął się z satysfakcją, Diana cierpiał w milczeniu.
-Postanowione - skrzynka z nabojami została opróżniona do końca -teraz możemy już spokojnie wsiąść do auta i ruszać. Znam trasę wzdłuż torów bo ostatnio jechałem tam z patrolem. Później będziemy po prostu pytać... - Oklepał się po całym ciele, by mieć pewność, że wszystko jest na swoim miejscu. Kobieta chrząknęła znacząco i komisarz zdał sobie sprawę, że ma przecież na sobie kombinezon policjanta. Lepiej nie kusić losu i ewentualnych przeciwników Nowego Yorku. Szybkim ruchem zerwał z ramion naszywki z napisem "N.Y.P.D." - i nabrał powietrza. Dziewczyna o ciemnej cerze i żółtych oczach była szybsza.
-Ruszamy, czy chcecie jeszcze coś załatwić? - O'Donell wcisnął się jej w słowo.
-Samochód stoi na zewnątrz. Jest dość specyficzny, na pewno go rozpoznacie. Idziemy?
08.02.2010 16:25
Poszukaj postów Add Thank You Cytuj
PabloZ Offline

Uznany
***
Ilość postów: 337
Thanks Given: 0
Thanks Received: 0 in 0 posts
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #52
RE: Komisariat.
Robert chrząknął, obmacał, czy wszystkie jego rzeczy są na miejscu i ruszył w stronę wyjścia. Sądził, że pan komisarz jakoś poddenerwowany jest. Cholernie to nietaktowne w przypadku tak wysoko postawionego człowieka.
"Jeszcze ktoś zada mi jakieś pytanie, to jak Boga nienawidzę, wyciągnę broń i strzelę....w nogę....w ramach ostrzeżenia."
Nie zależało mu oczywiście na psuciu relacji z nową drużyną, ale to ciągłe zadawanie pytań...jakby to on był od wszystkiego. Czyż nie wystarczy, by po prostu działał, wykonywał swoją misję? Zresztą, co ona mu da? Dlaczego Carter nie miał w sobie ani trochę pewności, nadziei, że uda mu się cokolwiek uratować? Dlaczego w ogóle zgodził się na tą misję?
"Nie wiem."- odpowiedział sobie myślą. Być może z biegiem czasu sobie uświadomi?
Jedno wiedział na pewno. Irytowała go Diana, pseudo-idealistka, która liczy, iż może coś zdziałać. Co ona sobie wyobraża?!
Ostatecznie opuścił budynek i rozglądał się w poszukiwaniu "specyficznego" auta.
08.02.2010 17:14
Poszukaj postów Add Thank You Cytuj
gkeb Offline

Administrator
**********
Ilość postów: 1,133
Thanks Given: 1
Thanks Received: 3 in 2 posts
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #53
RE: Komisariat.
- Ja jestem gotowy - powiedział Yerb.
Gdy wszyscy ruszyli do wyjścia to indianin ruszył również. Na samym końcu.
"Ciekawe jak to czasami bywa, że człowiek przebywa pustkowia by trafić do wielkiego miasta i trafia w sam środek konfliktu. Jak człowiek z małej osady tafia do metropolii." Tak rozmyślając o dziwnych zdarzeniach schodził za nimi po schodach.
Stając przed budynkiem zaczął rozglądać się za pojazdem. Kątem oka zarejestrował, że pozostali również się rozglądają. Dostrzegł go w końcu i powolnym krokiem ruszył w jego kierunku. Tak się do niego zbliżając rozmyślał nad czekającą go misją. Nie obawia się podróży przez pustkowia ale zastanawiało go to, co spotka go na końcu tej ścieżki.


Więcej i więcej postów!!!
08.02.2010 19:16
Poszukaj postów Add Thank You Cytuj
Odpowiedz


Skocz do: