Nowy York to jedyne miasto w swoim rodzaju na terenie całych zrujnowanych Stanów Zjednoczonych. Absolutnie nigdzie indziej nie ma takiej determinacji by podnieść kraj na nogi. Zaczął to stary Colins, teraz dzieło przejął jego syn - Paul Colins. Ogłosili się prezydentami, a ludzie ich poparli. Niestety prezydent to funkcja lekko zdeformowana. Bardziej nadała by się nazwa dyktator, albo cesarz. Albowiem Colins trzyma władzę i żelazną ręką sprawuje rządy. Jego oficjalna siedziba ma miejsce w Empire State Building, który jakimś cudem nie został naruszony. Nikt prócz osobistej ochrony prezydenta jak i niego nie wie co jest w głębi placówki. Z zewnątrz widać jedynie, że na każdym piętrze, w co trzecim oknie siedzi snajper i czujnie obserwuje okolice. Przed drzwiami stoi czołg i pełno samochodów policji. Wszędzie roi się od funkcjonariuszy oraz żołnierzy. Całość otoczona jest przez betonowy mur. Absolutnie nikt nie ma tam wstępu prócz dwóch czołowych naukowców. Alexa Potela i Marii Claster.