|
Zjednoczenie Stanów.
|
| Autor |
Wiadomość |
PabloZ
Uznany
  
Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
KU*WA!- wykrzyknął Robert momentalnie rzucając złapany odruchowo narząd. Złapało mu się nawet na odruch wymiotny, ale z takimi rzeczami miewał już kiedyś do czynienia. Był nie tyle wystraszony, co zaskoczony i z tego właśnie powodu niemal zamarł i nie mógł się ruszyć. Dopiero po kilku sekundach ruszył się, i był to ruch w stronę martwej kobiety. Z niedowierzaniem i lekkim grymasem na twarzy patrzył na rozszarpane ciało ciężarnej dziewczyny. Co chwilę trząsł głową i powtarzał samemu sobie, że "nie", że to się nie stało, że tak nie miało być. Ale było i to już był fakt. Diana nie żyje i przywrócić życia jej nie można. Odwrócił się i podszedł do samochodu. Opierając się o niego rzekł do pozostałych lekko drżącym, cichym głosem:
- Jesteście pewni, że chcemy tam wjechać?
"Dziwne. Ponoć szanowny pan komisarz przechodził już przez ten tunel. Czyżby nie wiedział, czy nie chciał nam o tym powiedzieć? Dlaczego oskarżał Dianę o to, że jest Molochem? Może on sam nim jest?"- od ostatniego pytania w głowie Cartera rozpoczęła się seria dziwnych myśli i teorii spiskowych. Wyciągnął Deagle'a i trzymając go w prawej dłoni lewą sięgnął po latarkę. Wiedział, że nie ma co czekać, aż "to coś" złapie kogoś jeszcze.
|
|
| 02.04.2010 17:11 |
|
PabloZ
Uznany
  
Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
"Chryste! On postradał zmysły."- pomyślał w pierwszej chwili Robert. Widok trupa wywiera nieciekawe wrażenie na słabych psychicznie ludziach. Według jego ckliwej, burzliwej opowieści jego żoną nie powinna być Diana, bo to by się kupy nie trzymało. Zresztą, dlaczego osoba, która praktycznie nie rozmawiała z martwą już kobietą miałaby być kimś bliskim dla niego?
"Dobra, lepiej go nie drażnić. Kto wie, co jest w stanie zrobić ten kretyn."- stwierdził. Westchnął i słysząc propozycję czerwonoskórego żachnął się, wszak dwa dni dalszej, niewygodnej drogi nie napawało nikogo optymizmem. Zakładał, że Frank się nie zgodzi. I zastanawiał się, czy nie lepiej zaryzykować. Nie chciał nic mówić, patrzył tylko na skretyniałego komisarza i ciało Diany. Doznawał uczucia, które bardzo rzadko się w nim ujawniało. Był to najprawdopodobniej żal z powodu straty najlepszej jak dotąd towarzyszki podróży. Wzruszył się, gdy wyobrażał sobie, jak jeszcze żyła. Ona miała marzenia, pragnienia, przyszłość. Nosiła w sobie życie. A teraz, w ułamku sekundy wszystko runęło. Carter był pewien, że ona się tego spodziewała. Spodziewała się, że umrze. Ale chyba nie że tak szybko...
- Cholera...- mruknął w pewnej chwili.- Że też nie mamy granatnika, czy miotacza ognia. Nie wiem, jak uważacie. Podróż naokoło też będzie niebezpieczna.
Po ochłonięciu z chwilowego amoku mężczyzna zaczął zastanawiać się, czym ten twór mógłby być. Nie widział za wiele, bo wszystko trwało moment, ale próbował sobie cokolwiek przypomnieć.
|
|
| 05.04.2010 20:29 |
|
|
|