Nie pamiętam hasła   -   Rejestracja








Zjednoczenie Stanów.
Autor Wiadomość
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #11
RE: Zjednoczenie Stanów.
Gdzie się tak pchasz, człowieku?- powiedział jakby sam do siebie. Na myśli miał oczywiście indianina Yerb'a. Nie oczekując za bardzo na czyjąkolwiek reakcję mężczyzna postąpił, schodząc ze skarpy w stronę towarzysza. Carter zmierzał szybkim krokiem, przypominając sobie zasady żywota w tym nędznym świecie. Oddech przyspieszał z każdym krokiem w stronę pojazdów.
"Grunt to odwaga i opanowanie, Robert"- pomyślał. Podchodząc na pewną odległość zatrzymał się i, nadal trzymając w jednej dłoni nóż, schował pistolet i jął machać wolną ręką w stronę łazika i motocykli.
"Odważnie...ale czy rozsądnie?" Nieistotne. To już się stało. Gdybać nie ma sensu. Zwłaszcza teraz. Próbując opanować sukcesywnie wychodzące na wierzch emocje nabrał powagi, a jego spojrzenie zmieniło się diametralnie. Wyglądał teraz na skupionego, spokojnego człowieka, chowającego swoje uczucia pod zasłoną, jaką daje mu własna twarz. Z każdą sekundą z Carterem działo się coraz gorzej. Skupienie dawało coraz mniej.
"Cholera, może to Posterunek...może zwykli ludzie ukryci przed maszynami...?"- nie zastanawiał się długo. Potrząsnął głową, przestał marzyć, odzyskał świadomość. Nie pozostało mu nic innego, jak odpowiednio zareagować na akcję obiektów naprzeciw.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.02.2010 22:09 przez PabloZ.)
10.02.2010 22:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #12
RE: Zjednoczenie Stanów.
Widząc nadchodzącego Roberta zastanawiał się co on zamierza. Próbując odgadnąć zamiary zbliżających się oraz własnych towarzyszy poczuł się się dość dziwnie i niepewnie. Gdy dochodziło do akcji z udziałem czerwonoskórych zawsze wiedział co może się zdarzyć.
Teraz nie miał takiej pewności. Pozostało mu tylko zaciśnięcie zębów i przeczekanie. Liczył, że zbliżające się pojazdy miną go i zatrzymają się przed Robertem. Wydawało mu się, że czas nagle zwolnił. Wszystko jakby się zatrzymało w locie. Skupił się jak mógł najmocniej by pozostać nieruchomo. Czekał. Tylko to teraz się liczyło. Czekanie i obserwacja.
"Czy taka taktyka ma sens?" - zastanawiał się.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
10.02.2010 22:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #13
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert stał kilka metrów na prawo od Yerba toteż ciężko było, aby samochody najpierw minęły Indianina, a później Cartera skoro właśnie od strony człowieka z Miami nadjeżdżały pojazdy. W każdym bądź razie byli na tyle blisko siebie, że bez trudu słyszeli i widzieli to samo. Motory stanęły przed Carterem wzbijając małą chmurę kurzu. Łazik powoli doczłapał się i również stanął. Towarzysze mieli przed sobą cztery kobiety. Każda z nich uzbrojona w jakieś oszczepy i łuki. Tylko jedna miała u pasa dyndającą broń. Jakiś słaby rewolwer, prawdopodobnie trzydziestkę-szóstkę. Właśnie ta "najmocniej" wyposażona dziewczyna dziarsko podeszła do Zabójcy Maszyn. Miała krótko ścięte, czarne włosy, wielki tatuaż pająka na szyi i naszyjnik zrobiony z zawleczek granatów. Brązowe oczy kontrastowały z jej bojową postawą. Wyrażały jakieś ukryte współczucie i matczyną opiekę. Odezwała się ostrym tonem nieznoszącym sprzeciwu.
-Czego tutaj szukasz? - Wypluła słowa w stronę Roberta. -Widziałam, że masz samochód. Nie martw się... - na chwilę zagościł uśmiech na jej spierzchniętych ustach -nie zabijemy Cię dla paru gambli. Jeśli masz jakieś rzeczy na handel to nie pogardzimy. Możemy się wymienić na stare pale kolejowe, mamy również spawarkę i kilkanaście paczek gwoździ. Mogę Ci również dorzucić jakąś dziewczynkę. W zamian potrzebujemy żarcia i leków. - Splunęła na ziemię. -Wróć do samochodu i podjedź do naszej zajezdni. Żadnych sztuczek. Znam tą okolicę jak własną kieszeń i nie możesz liczyć na to, że uciekniesz. - Zakończyła lekko drwiącym tonem. Cóż, Carter został postawiony w dziwnej sytuacji. Znowu miał decydować za całą grupę. Yerb leżał nieopodal w krzakach, więc jego nagły "comming out" mógłby wywołać panikę i niepotrzebną przemoc. Mógłby, ale nie musiał.
11.02.2010 18:17
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #14
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert zacisnął dłoń wyekwipowaną w nóż i schował go dość szybko. Zdziwiły go osoby stojące naprzeciw. Raptem kilka kobiet?
"To jakiś żart?"- pomyślał. Miał ochotę wybuchnąć śmiechem słuchając tonu odzywającej się do niego przedstawicielki płci pięknej. Sądząc jednak po jej nastawieniu, rozmowa szybko zmieniłaby się w bitwę. Sam zresztą też był za załatwieniem tej "sprawy" w jak najszybszy sposób- przemocą właśnie.
Jakiż ten los bywa zabawny. Wszak Carter ponownie musiał decydować, co zrobić. Tym razem jednak łatwiej było mu to rozegrać. Nie znał co prawda uczuć i potrzeb pozostałych (i nie interesowało go to zbytnio), ale najlepiej będzie czekać na reakcję pozostałych. Gra na czas okazała się według maszynobójcy najlepszym pomysłem.
- Dlaczego uważasz, że szukam handlarza?- specjalnie mówił jedynie o sobie, co by za szybko nie rozdrażnić kobiety.
"Co ona sobie, do cholery, wyobraża?! Suka jedna...niech tylko spróbuje mnie powstrzymać, jak odejdę. Kula przeleci jej przez głowę."
11.02.2010 18:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #15
RE: Zjednoczenie Stanów.
Widząc całą sytuację Yerb postanowił się nie ujawniać.
"Jak się pokażę to może sytuacja się zaostrzy. Lepiej pilnować tyły bo nigdy nie wiadomo co i jak" - sobie myślał.
Pomału zaczął się rozglądać po najbliższej okolicy. Nigdy nie wiadomo czy za pojazdami nie skrada się paru bardziej uzbrojonych i gotowych na akcję. Lepiej ich prędzej wypatrzyć.
"Ciekawe co mogą zaproponować na handel. To co wymieniła ta paniusia to raczej początkowa oferta, o ile to jest oferta" - tak sobie rozmyślał ciągle się rozglądając. "Może warto było by rozejrzeć się po ich zajezdni. Wszystko zależy jak to Robert rozegra. Mam nadzieję, że nie zamierza ujawnić od razu wszystkiego co mamy i ilu nas jest. Zawsze lepiej sprawić im niespodziankę"

[Obrazek: dvk6rt.gif]
11.02.2010 19:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #16
RE: Zjednoczenie Stanów.
Yerb nie dostrzegł żadnych skradających się skądkolwiek jegomości. Byli tylko oni. Dostrzegł za to błysk. Przyjrzał się chwilę dłużej. To lufa karabinu? Tak, lufa. Ale kto dzierży broń? Chwilę dłużej musiał się przyglądać, by zdać sobie sprawę, że na wale ziemi leży plackiem O'Donell celując do kobiety tak, by w wypadku ataku móc wspomóc towarzysza. Dość dobrze pomyślane.
Dziewczyna odpowiedziała Robertowi zbita z tropu.
-Nigdy nie ma się przy sobie wszystkich potrzebnych rzeczy. Ale rozumiem do czego zmierzasz. - Zdjęła bluzkę ukazując Carterowi swe nagie piersi. -Zadowolony? Potrzebujemy tego żarcie. I możemy Cię za nie zabić. Ale nie chcę tego robić. I powiedz swojemu koledze, żeby się podniósł bo go widzę. Tak ty - wskazała palcem na Indianina. -Śmiało. Nie zrobimy wam krzywdy. Jest jeszcze ktoś jeszcze? Lepiej wiedzieć teraz niż żebym przypadkiem ustrzeliła jakiegoś dupka.
12.02.2010 16:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #17
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert postąpił dwa kroki w tył. Sytuacja zaczęła wymykać się lekko spod kontroli. Kobieta dla jedzenia zdoła oddać swoje ciało.
"Zdesperowana. Na tyle, że z pewnością nie łże."- pomyślał słysząc, że są w stanie zabić.
Zdezorientował go lekko widok nagich kobiecych piersi, ale szybko otrząsnął się, a jego mina ponownie przyjęła pozór spokojnego cwaniaczka wiedzącego, że nic go już nie zaskoczy.
- Jest z nami ktoś jeszcze.- odpowiedział. Zamilkł, jakby myśląc nad tym, co powiedzieć dalej...- Ale jeśli chcesz się dowiedzieć ilu, to sobie ich poszukaj- rzucił chłodno.
Po tych słowach totalnie olewając kobietę, obrócił się ku Indianinowi:
- Co robimy? Masz ochotę na "handel"? Roześmiał się, ponownie obracając się ku półnagiej dziewczynie.
12.02.2010 17:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #18
RE: Zjednoczenie Stanów.
Indianin pomału wstał. Wiedział, że jest obserwowany. Trochę wkurzony, że dał się tak łatwo wypatrzeć. W końcu uczył się maskowania.
- Niby pohandlować można. Wszystko zależy od tego co ma się w ofercie. Ani pali kolejowych ani gwoździ nam raczej nie potrzeba. Jak przedstawią ciekawą ofertę to można pomyśleć - powiedział w kierunku Roberta ale powiedział to w taki sposób jakby kobiet nie było.
Ruszył w kierunku tyłu Łazika. Stanął przy jego tylnim kole i zaczął zuchwałe przyglądać się kobietą lustrując je. Mogło się wydawać, że ocenia je jak produkt, który mógłby 'kupić'. Tak naprawdę oceniał to co miały na sobie, broń, ozdoby. Wszystko to co mogło świadczyć o tym co mogą mieć w zajezdni lub czy są na tyle inteligentne by mieć jakieś interesujące informacje.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
12.02.2010 19:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #19
RE: Zjednoczenie Stanów.
Kobieta zawadiacko się ubrała zakładając bluzę z powrotem na siebie. Uważnie obejrzała jak czerwonoskóry przesuwa się na tył jej auta, ale nie zaprotestowała. Pozostałe trzy kobiety wyglądały dość przeciętnie. Jakieś wytarte ubrania, żadna nie miała na sobie cennych ozdób, ale każda miała na szyi tatuaż pająka. Uzbrojone w łuki i oszczepy nie wyglądały na specjalnie groźne. Chociaż z drugiej strony rozwścieczona baba położyła na łopatki nie jednego mężczyznę. Łazik również nie prezentował się okazale. Poobijany, pordzewiały. Motory dorównywały mu poziomem.
-Ech, wy - mężczyźni. Zero subtelności. Dobrze, my tutaj grzecznie poczekamy, a jeden z was wróci grzecznie po samochód i resztę towarzyszy. Potem wspólnie pojedziemy do nas. Chyba jesteście na tyle rozgarnięci żeby domyślić się gdzie mieszkamy. Chociaż patrząc na was mam wątpliwości. - Roześmiała się. -Dzikus i gówniarz. Niezły z was duet. Ciekawe kogo jeszcze tam kisicie. Pewnie jakiegoś zbawcę świata. No dobra, koniec paplaniny, który łaskawie się ruszy i przyprowadzi wóz? Nie zmuszajcie mnie żebym musiała sama po niego iść. - Widać było, że kobieta czuje się bardzo pewnie i swobodnie. Jakby miała jakiegoś asa w rękawie.
12.02.2010 19:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #20
RE: Zjednoczenie Stanów.
- Nie masz po co tam iść.- rzekł "gówniarz". Kto by pomyślał, że taka baba po przejściach będzie próbować (żałośnie, dodajmy) wyprowadzi kogokolwiek z równowagi. Spodziewać się mógł, pomimo wątpliwej opinii kobiety, iż łatwiej byłoby po prostu wyciągnąć swe prowizoryczne, "niebezpieczne" narzędzia mordu rodem z lasu. Cóż, w dzisiejszym świecie wiek nie powinien być adekwatny do doświadczenia. Każdy z pewnością swoje przeżył. To, co Carter widział przed sobą, to jednak wyjątek. Tutejsze muszą długo tutaj przebywać. Co kieruje ich postępowaniem? Na pewno nic mądrego.
- Pójdziemy oboje.- zaoferował Yerb'owi.- Cztery kobiety na jednego mężczyznę, to byłoby trochę nie fair, nieprawdaż?- zapytał poważnym tonem.
Szedł teraz przez kilka sekund tyłem, by po chwili obrócić się i iść w stronę samochodu.
"Intrygujące, doprawdy, intrygujące." Na myśli miał oczywiście tutejsze wojowniczki walczące o byt, pobieżnie handlując z trafiającymi w te strony.
12.02.2010 20:04
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Szukaj

Nasi sponsorzy


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości