|
Zjednoczenie Stanów.
|
| Autor |
Wiadomość |
PabloZ
Uznany
  
Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
Gdzie się tak pchasz, człowieku?- powiedział jakby sam do siebie. Na myśli miał oczywiście indianina Yerb'a. Nie oczekując za bardzo na czyjąkolwiek reakcję mężczyzna postąpił, schodząc ze skarpy w stronę towarzysza. Carter zmierzał szybkim krokiem, przypominając sobie zasady żywota w tym nędznym świecie. Oddech przyspieszał z każdym krokiem w stronę pojazdów.
"Grunt to odwaga i opanowanie, Robert"- pomyślał. Podchodząc na pewną odległość zatrzymał się i, nadal trzymając w jednej dłoni nóż, schował pistolet i jął machać wolną ręką w stronę łazika i motocykli.
"Odważnie...ale czy rozsądnie?" Nieistotne. To już się stało. Gdybać nie ma sensu. Zwłaszcza teraz. Próbując opanować sukcesywnie wychodzące na wierzch emocje nabrał powagi, a jego spojrzenie zmieniło się diametralnie. Wyglądał teraz na skupionego, spokojnego człowieka, chowającego swoje uczucia pod zasłoną, jaką daje mu własna twarz. Z każdą sekundą z Carterem działo się coraz gorzej. Skupienie dawało coraz mniej.
"Cholera, może to Posterunek...może zwykli ludzie ukryci przed maszynami...?"- nie zastanawiał się długo. Potrząsnął głową, przestał marzyć, odzyskał świadomość. Nie pozostało mu nic innego, jak odpowiednio zareagować na akcję obiektów naprzeciw.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.02.2010 22:09 przez PabloZ.)
|
|
| 10.02.2010 22:08 |
|
Han27
Uznany
  
Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert stał kilka metrów na prawo od Yerba toteż ciężko było, aby samochody najpierw minęły Indianina, a później Cartera skoro właśnie od strony człowieka z Miami nadjeżdżały pojazdy. W każdym bądź razie byli na tyle blisko siebie, że bez trudu słyszeli i widzieli to samo. Motory stanęły przed Carterem wzbijając małą chmurę kurzu. Łazik powoli doczłapał się i również stanął. Towarzysze mieli przed sobą cztery kobiety. Każda z nich uzbrojona w jakieś oszczepy i łuki. Tylko jedna miała u pasa dyndającą broń. Jakiś słaby rewolwer, prawdopodobnie trzydziestkę-szóstkę. Właśnie ta "najmocniej" wyposażona dziewczyna dziarsko podeszła do Zabójcy Maszyn. Miała krótko ścięte, czarne włosy, wielki tatuaż pająka na szyi i naszyjnik zrobiony z zawleczek granatów. Brązowe oczy kontrastowały z jej bojową postawą. Wyrażały jakieś ukryte współczucie i matczyną opiekę. Odezwała się ostrym tonem nieznoszącym sprzeciwu.
-Czego tutaj szukasz? - Wypluła słowa w stronę Roberta. -Widziałam, że masz samochód. Nie martw się... - na chwilę zagościł uśmiech na jej spierzchniętych ustach -nie zabijemy Cię dla paru gambli. Jeśli masz jakieś rzeczy na handel to nie pogardzimy. Możemy się wymienić na stare pale kolejowe, mamy również spawarkę i kilkanaście paczek gwoździ. Mogę Ci również dorzucić jakąś dziewczynkę. W zamian potrzebujemy żarcia i leków. - Splunęła na ziemię. -Wróć do samochodu i podjedź do naszej zajezdni. Żadnych sztuczek. Znam tą okolicę jak własną kieszeń i nie możesz liczyć na to, że uciekniesz. - Zakończyła lekko drwiącym tonem. Cóż, Carter został postawiony w dziwnej sytuacji. Znowu miał decydować za całą grupę. Yerb leżał nieopodal w krzakach, więc jego nagły "comming out" mógłby wywołać panikę i niepotrzebną przemoc. Mógłby, ale nie musiał.
|
|
| 11.02.2010 18:17 |
|
PabloZ
Uznany
  
Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert postąpił dwa kroki w tył. Sytuacja zaczęła wymykać się lekko spod kontroli. Kobieta dla jedzenia zdoła oddać swoje ciało.
"Zdesperowana. Na tyle, że z pewnością nie łże."- pomyślał słysząc, że są w stanie zabić.
Zdezorientował go lekko widok nagich kobiecych piersi, ale szybko otrząsnął się, a jego mina ponownie przyjęła pozór spokojnego cwaniaczka wiedzącego, że nic go już nie zaskoczy.
- Jest z nami ktoś jeszcze.- odpowiedział. Zamilkł, jakby myśląc nad tym, co powiedzieć dalej...- Ale jeśli chcesz się dowiedzieć ilu, to sobie ich poszukaj- rzucił chłodno.
Po tych słowach totalnie olewając kobietę, obrócił się ku Indianinowi:
- Co robimy? Masz ochotę na "handel"? Roześmiał się, ponownie obracając się ku półnagiej dziewczynie.
|
|
| 12.02.2010 17:16 |
|
Han27
Uznany
  
Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
Kobieta zawadiacko się ubrała zakładając bluzę z powrotem na siebie. Uważnie obejrzała jak czerwonoskóry przesuwa się na tył jej auta, ale nie zaprotestowała. Pozostałe trzy kobiety wyglądały dość przeciętnie. Jakieś wytarte ubrania, żadna nie miała na sobie cennych ozdób, ale każda miała na szyi tatuaż pająka. Uzbrojone w łuki i oszczepy nie wyglądały na specjalnie groźne. Chociaż z drugiej strony rozwścieczona baba położyła na łopatki nie jednego mężczyznę. Łazik również nie prezentował się okazale. Poobijany, pordzewiały. Motory dorównywały mu poziomem.
-Ech, wy - mężczyźni. Zero subtelności. Dobrze, my tutaj grzecznie poczekamy, a jeden z was wróci grzecznie po samochód i resztę towarzyszy. Potem wspólnie pojedziemy do nas. Chyba jesteście na tyle rozgarnięci żeby domyślić się gdzie mieszkamy. Chociaż patrząc na was mam wątpliwości. - Roześmiała się. -Dzikus i gówniarz. Niezły z was duet. Ciekawe kogo jeszcze tam kisicie. Pewnie jakiegoś zbawcę świata. No dobra, koniec paplaniny, który łaskawie się ruszy i przyprowadzi wóz? Nie zmuszajcie mnie żebym musiała sama po niego iść. - Widać było, że kobieta czuje się bardzo pewnie i swobodnie. Jakby miała jakiegoś asa w rękawie.
|
|
| 12.02.2010 19:39 |
|
PabloZ
Uznany
  
Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
- Nie masz po co tam iść.- rzekł "gówniarz". Kto by pomyślał, że taka baba po przejściach będzie próbować (żałośnie, dodajmy) wyprowadzi kogokolwiek z równowagi. Spodziewać się mógł, pomimo wątpliwej opinii kobiety, iż łatwiej byłoby po prostu wyciągnąć swe prowizoryczne, "niebezpieczne" narzędzia mordu rodem z lasu. Cóż, w dzisiejszym świecie wiek nie powinien być adekwatny do doświadczenia. Każdy z pewnością swoje przeżył. To, co Carter widział przed sobą, to jednak wyjątek. Tutejsze muszą długo tutaj przebywać. Co kieruje ich postępowaniem? Na pewno nic mądrego.
- Pójdziemy oboje.- zaoferował Yerb'owi.- Cztery kobiety na jednego mężczyznę, to byłoby trochę nie fair, nieprawdaż?- zapytał poważnym tonem.
Szedł teraz przez kilka sekund tyłem, by po chwili obrócić się i iść w stronę samochodu.
"Intrygujące, doprawdy, intrygujące." Na myśli miał oczywiście tutejsze wojowniczki walczące o byt, pobieżnie handlując z trafiającymi w te strony.
|
|
| 12.02.2010 20:04 |
|
|
|