Nie pamiętam hasła   -   Rejestracja








Zjednoczenie Stanów.
Autor Wiadomość
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #21
RE: Zjednoczenie Stanów.
Yerb ruszył za Robertem. Stał się odporny na zaczepki słowne typu: dzikus, indianiec itd. Za często się z tym spotykał by zawracać sobie tym uwagę. Bardziej przykuła pewność siebie osobniczek i tatuaż. Trochę to wyglądało jak jakiś gang, sekta lub klan. Ciężko to było stwierdzić jednoznacznie.
Oddalając się kawałek od wojowniczek Yerb zagadnął do Roberta.
- Co o nich myślisz? Są strasznie pewne swojego. Nie zauważyłem żadnego dodatkowego ruchu w okolicy co w cale nie oznacza, że są tutaj same. Bardzo dobrze znają teren i zbyt łatwo nas wypatrzyły. To daje sporo do myślenia - mówił to dość cicho by tylko Robert go usłyszał, dodatkowo tak starał się zachowywać, aby patrzące z tyłu kobiety nie zwróciły na to uwagę. - Proponuję pojechać z nimi ale nie w komplecie. Przyda nam się wsparcie jak już tam będziemy. Nas widziały więc ktoś z pozostałych musi się tego podjąć. Najlepiej ktoś z umiejętnościami ukrywania się i na dodatek ze snajperką.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
13.02.2010 14:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #22
RE: Zjednoczenie Stanów.
Widocznie kobieta nie należała do osób, które tolerują sprzeciw jej decyzją bo kiedy Indianin i Robert zdążyli się odwrócić chwyciła broń u pasa i wyszarpała ją oddając jeden, jedyny pojedynczy strzał, który przeszył prawy bark Cartera na wylot. W tym samym momencie głowa kobiety eksplodowała bowiem Frank zdecydował, że najwyższy czas włączyć się do akcji i pociągnął za spust. Pozostała żeńska trójka wyraźnie zdziwiona zapałała żądzą zemsty i chwyciła w dłonie wszystkie swoje oszczepy i łuki. Jedna z nich wyciągnęła także butelkę z benzyną i zapalniczkę. O'Donell leżąc na wzniesieniu pociągał za spust, ale nie potrafił nikogo trafić ponieważ dziewczyny schowały się za łazikiem. Co nie znaczy, że były bezbronne.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.02.2010 14:39 przez Han27.)
13.02.2010 14:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #23
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert nie miał czasu, by odpowiedzieć Yerb'owi. Syknął z bólu. Oberwać w bark, ba, w jakąkolwiek część ciała, to niemały ból. Na szczęście kobieta nie strzelała z Desert Eagle, czy chociażby Magnum, a ze zwykłej trzydziestki ósemki. Oddalił się szybko kilka metrów dalej, będąc nadal odwróconym w stronę napastniczek. Rozejrzał się, czy wśród zgliszczy niczego znalazłaby się jakaś kryjówka. No cóż....nie znalazła. Sięgnął do kabury z dłonią, przełożył broń do lewej ręki (którą nota bene potrafił się obyć, był leworęczny) i strzelał okazyjnie, przymierzając jak najlepiej potrafi. Miało to na celu utrzymanie kobiet za osłoną i dać sobie czas na podejście jak najbliżej swojego auta. Starał się zatem okrążyć wał tak, by móc bezproblemowo i bez wspinaczki dostać się do reszty, słowem: kierować się tam, gdzie wjechał samochód.
- Spadamy!- krzyknął do Indianina.
"Zaraz pewnie zwołają resztę klanu."- pomyślał.- "Lepiej nie ryzykować."
13.02.2010 14:50
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #24
RE: Zjednoczenie Stanów.
Widząc całą sytuację Yerb od razu przyspieszył i zaczął kluczyć. Znał łuki i oszczepy. Wiedział, że we wprawnych rękach to groźna broń. Wyciągnął broń którą miał już prędzej przygotowaną i odwrócił się. Wypatrywał jakiekolwiek wystającej części ciała zaa łazika.
"Odgłos strzałów raczej był donośny więc już pewnie słyszeli. Czas na szybkie przegrupowanie" tak sobie myślał rozglądając się ciągle i wycofując się. Miał również na uwadze rannego Roberta. Los towarzysza, nawet mało mu znanego, był dla niego ważny. Liczyła się cała grupa w misji, im ich mniej tym trudniej będzie wykonać zadanie.
Nagle wpadł mu pewien dość zwariowany pomysł na uszczuplenie przeciwników. Nie wiedział czy zadziała, ale postanowił spróbować. Nagle skręcił tak by jak najbardziej ustawić się do boku łazika. Z boku mogło to wyglądać jak kluczenie. Nagle jakby się potknął i upadł. Oczywiście ten manewr nie był przypadkowy. Upadł tak by być zwróconym w kierunku łazika z wyciągniętą bronią. Zamiar miał jeden. Niemożliwe prawie było, by trzy kobiety skryły się całkowicie za łazikiem. Jakaś noga musi być wystawiona na odstrzał. Trzy kobiety a tylko dwa koła.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
13.02.2010 16:40
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #25
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert uciekał, a obok niego co chwila wbijała się w ziemię jakaś strzała. Ostrzeliwanie się mało dało bo kobiety nie potrzebowały się wychylać, by napiąć cięciwę i wypuścić strzałę. Jedna ze strzał była jednak lepiej wycelowana i wbiła się zabójcy maszyn prosto w lewe ucho, co nie tylko je naderwało, a po prostu całkowicie zerwało. Cóż, nie był to najprzyjemniejszy widok, a krew soczyście popłynęła strumieniem zachlapując mu lewe ramię.
Yerb za to nie oberwał w ogóle, ba! uratował sytuację. Kiedy tak padł na ziemię ujrzał kobiety jak przed sobą. Jedna z nich trzymała szklanką butelkę, podpalała ją zapalniczką i właśnie miała rzucić, kiedy kula z broni Indianina trafiła prosto w trzymany przez nią przedmiot. Dziewczyny zajęły się ogniem i poczęły rozbiegać we wszystkich kierunkach krzycząc i płonąc jednocześnie. Od strony wału biegł O'Donell. Nie obawiając się niczego, podbiegł zdyszany do Cartera.
-O Chryste. Za... Za... Zaczekaj. Zaraz coś poradzimy. - Starał się nabrać powietrza. Wyciągnął z kieszeni w miarę czystą chusteczkę i małą butelkę wody. Chlapnął woda najpierw na ramię, później na ucho. Rany poczęły piec jak cholera. Następnie komisarz przetarł zadane obrażenia.
-To nie zatamuje krwi. Przydałoby się gdzieś Cię położyć. Przez lunetę nie dostrzegłem nikogo zbliżającego się od strony zajezdni. Za to Diana pobiegła w tamtą stronę twierdząc, że lepiej zbadać siły wroga. I tyle ją widziałem. - Wsparł się na kolanach ciężko dysząc. Komisarz nie miał najlepszej kondycji.
13.02.2010 17:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #26
RE: Zjednoczenie Stanów.
- Kurwa jasna!- wykrzykiwał co chwilę Robert. Na usta rzucało mu się jeszcze wiele innych bluźnierczych wypowiedzi, łączonych z krzykiem. Miał ochotę turlać się, uśmierzyć ból jak najszybciej. Zapomniał jednak o przestrzelonym barku, który odezwał się, gdy tylko spróbował. Nie wiedział co myśleć. Nie myślał. Za bardzo go to męczyło. W końcu krzyk bólu zmienił się w rozpaczliwy, wręcz agonalny charkot. Z oczu Cartera popłynęły łzy. Chciał złapać za ranę, okryć ją jakoś. Nie mógł, za bardzo się bał, zbyt duży ból sprawiało mu ruszanie się. Cholernie oszołomiony czuł, że zemdleje, choć starał się jakoś trzymać. Otoczenie, towarzysze, wszystko było zamazane. Po chwili poczuł konieczność wymiotowania.
Nie krył swoich uczuć, nie miał na to siły.
"Szczać się, pedałowi, zachciało."- psioczył w strzępkach myśli na O'Donella.
Nie siląc się na nic więcej, zachlapany we krwi, oblany wodą, sztywno leżał i głośno oddychał.
13.02.2010 17:34
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #27
RE: Zjednoczenie Stanów.
Yerb szybko pozbierał się z ziemi. Podbiegł do towarzyszy by sprawdzić co z Robertem. Rana barku nie wyglądała najgorzej ale ucho już bardziej i chyba najmocniej krwawiło. Strata ucha nie zagrażała co prawda życiu ale zakażenie może wdać się w każdą, najmniejszą rankę. Spojrzał jeszcze w kierunku płonących kobiet sprawdzając czy grozi im jeszcze jakieś niebezpieczeństwo.
- Powinniśmy go jak najszybciej opatrzyć i dać coś przeciwbólowego i przeciw zakażeniom. Mam nadzieję, że masz w wyposażeniu odpowiednie środki - powiedział do O'Donella.
- Dasz radę sam go dotransportować do samochodu i opatrzyć? Jeżeli mamy stąd znikać to musimy uprzątnąć ten złom - powiedział wskazując na łazika. Po chwili zastanowienia dodał:
- Z drugiej strony można by na tego łazika wrzucić te motory i jechać już na dwa pojazdy. Zawsze można to później przehandlować.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
13.02.2010 21:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #28
RE: Zjednoczenie Stanów.
Kobiety padły martwe i jeszcze się tliły. Po okolicy rozniósł się smród palnego ciała. Śmierdziało obrzydliwie. Frank dał upust swojemu zniesmaczeniu.
-Boże, jedzie jak cholera. W samochodzie jest jakaś apteczka na pewno. Zaczekajcie tutaj chwilę. - Sapiąc i dysząc O'Donell pobiegł w stronę wałów ziemi, by wyjechać stamtąd dobrze znanym dla Robera i Yerba samochodem. Podjechał do nich, zatrzymał się i wyciągnął z bagażnika skrzyneczkę. Skrzyneczka była zielona i miała wielki, biały krzyż na sobie. Komisarz bez zbędnych wstępów wyciągnął plaster i niezbyt się starając przykleił go Carterowi do ucha oraz barku. Mistrzem medycyny to on nie był. W międzyczasie od strony zajezdni biegła Diana. Plując na ziemię dobrnęła do trójki znajomków obserwując przy okazji, z nieukrywanym obrzydzeniem, zwłoki kobiet. Odetchnęła głośno.
-Nie chce nic mówić, ale w tej zajezdni jest ponad trzydzieścioro dzieci, więc lepiej powiedzcie mi, że mieliście dobry powód by je sprzątnąć... - Wsparła się na kolanach.
-Trzydzieści dzieci. - Jęknął załamany policjant z Nowyego Yorku.
-Dokładnie trzydzieści dwie głowy. Najstarszy ma dwanaście lat, najmłodszy rok. Nie powiem, stworzyły im tam sierociniec. Wszystkie dzieci w miarę zadbane i nakarmione. Nie mam pojęcia co teraz zrobimy. - Popatrzyła raz jeszcze na martwe opiekunki. A więc po to było jedzenie i leki - dla dzieci.
-Pozbawiłem opiekunów trzydzieści dwoje dzieci. - O'Donell oprał się maskę samochodu.
13.02.2010 21:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #29
RE: Zjednoczenie Stanów.
- Mogły nie strzelać.- jęknął Carter słysząc rozmowę swym prawym, sprawnym uchem. Straciwszy dużo krwi i nadal czując spory ból zebrał się w sobie i podniósł z pleców na pozycję siedzącą. Pomagał sobie lewą dłonią, by nie nadwyrężać drugiej, rannej strony. Rozejrzał się wokoło i widząc, ile jest tutaj jego krwi, aż zdziwił się, że jeszcze jest przytomny.
"Trzydzieścioro dzieci. Dlaczego nas zaatakowały? Przecież nic im nie zrobiliśmy."- zastanawiał się. Jak mogły podjąć tak desperacki krok? Gdyby jeszcze coś im z ich strony groziło.
Nie przejmował się zbytnio losem dzieci.- Mamy do odratowania więcej, niż trzydzieścioro dzieci. Nie możemy się tym przejmować.
Robert widział zbyt wiele śmierci, by teraz miał go poruszyć los garstki młodych ludzi.
- A zresztą, róbcie co chcecie. Ja nie będę brał w tym udziału.- zakończył. Spojrzał w niebo i głęboko oddychał, gdyż ciągle miewał słabsze momenty.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.02.2010 22:06 przez PabloZ.)
13.02.2010 22:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #30
RE: Zjednoczenie Stanów.
- Zbyt pochopnie podchodziły do handlu albo do możliwości łatwego łupu. Nie wydaje mi się do końca by to było coś jak schronisko. Proponowały przecież nawet dziewczynki na handel. To bardziej wygląda na handel tymi dzieciakami.
Tak mówiąc Yerb podszedł do łazika by sprawdzić w jakim jest stanie. Tak samo postąpił z motorami. Każda głupia śrubka ma dużą wartość w tym dzikim świecie, a sprawne pojazdy to skarb.
- Jeżeli moja teoria jest prawdziwa to powinniśmy te dzieciaki wypuścić. Może je odesłać w kierunku Nowego Yorku. Może w zajezdni jest jakiś pojazd szynowy który mógłby ich albo i nas zawieść gdzieś dalej. Każda ewentualność kieruje nas do sprawdzenia tego, co się tam znajduje. Możemy sporo zyskać jeżeli zachowamy daleko idącą ostrożność.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
14.02.2010 01:01
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Szukaj

Nasi sponsorzy


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości