Nie pamiętam hasła   -   Rejestracja








Zjednoczenie Stanów.
Autor Wiadomość
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #41
RE: Zjednoczenie Stanów.
Maszynobójca był za pozostawieniem chłopaka, jednak prawość jego kolegów znowu konfrontowała by się z nim. Bardzo zaciekawiła go informacja, jakoby "nauczyciel" wszedł w posiadanie jakichś książek. Robert uniósł brwi i obrócił się ku uwięzionemu.
- Książki, mówisz?- zapytał, choć nie oczekiwał odpowiedzi. Podrapał się po swym prawym uchu. Milczał, lecz wiedział, co powiedzieć.
- W takim razie ty nam dasz te książki, a my cię puścimy.
Propozycja ta była stwierdzeniem. Nie pytał o zdanie mizernego faceta, cioty, która nawet nie potrafiła postawić się garstce kobiet.
"Czas najwyższy coś przejrzeć. Może to nie będzie szczyt moich marzeń, jeśli chodzi o literaturę, ale jakże mógłbym narzekać? Słowo pisane skarbem jest."
- Zgoda?- zapytał towarzyszy, by nie wyjść na bezdusznego samoluba. Z czasem było mu coraz łatwiej. Wiedział już, że w drużynie należy liczyć się ze zdaniem innych.
Po uzyskaniu stosownej odpowiedzi uznał, iż warto mimo wszystko rozejrzeć się po pomieszczeniu w poszukiwaniu czegokolwiek przydatnego. Skoro świętej pamięci opiekunki szukały jedzenia i leków, znaczy, że mieli je już na wyczerpaniu. A skoro są na wyczerpaniu, to znaczy, że śladowe ich ilości powinny się gdzieś znaleźć.
15.02.2010 21:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #42
RE: Zjednoczenie Stanów.
Usłyszawszy o książkach Yerb pomyślał o tych znalezionych w rozwalonej skrzyni. Może to z tych miał uczyć ów 'nauczyciel'? Chwilkę przyglądał się klatce i więźniowi. Był po prostu ciekaw osoby, oraz zastanawiał się nad tym co mówi, Ile może być prawdy w tym co mówi.
Po dłuższej chwili zaczął rozglądać się dookoła. Skoro tu żyli, a żyli już jakiś czas, to co nieco tu powinno się znaleźć. W wagonach niewiele było (poza oczywiście wspomnianymi książkami i zabawkami), więc zapasy powinny być gdzieś tutaj. A skoro mają się stąd wynieść z całą gromadą to każda fiolka lekarstwa, każda paczka żywności, każdy nabój był na wagę złota. No i najważniejsze - paliwo.
- Proponuję byśmy najpierw się rozejrzeli tutaj. W końcu to spory, trzypiętrowy budynek. Gagatka zostawimy na razie w klatce co by nie zniknął nam. Gdzieś tu mogą być jakieś zapasy, paliwo czy cokolwiek co ma jakąś wartość.
Tak mówiąc ruszył w głąb budynku pilnie się rozglądając.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
15.02.2010 22:20
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #43
RE: Zjednoczenie Stanów.
Chłopak bezradnie rozłożył dłonie.
-Nie mam tych książek przy sobie. Zabrały mi je i gdzieś schowały. Błagam, wypuśćcie mnie. - Więzień przyjrzał się kobiecie. -Hej, ty chyba jesteś... - Diana wyciągnęła swojego Glocka i wypaliła w stronę chłopaka trzy razy. Jego martwe ciało osunęło się w dół klatki. -Nie będzie mnie jakiś gnój obrażał. - Rzuciła celem wyjaśnienia i poszła za Indianinem. Yerb i ciemnoskóra przeszukali parter, gdzie znaleźli kilkanaście pustych, szklanych butelek i opakowań po jedzeniu. Pierwsze piętro było skryte w mroku, ale mimo tego, że Diana miała latarkę nic tutaj wartościowego nie znaleźli prócz scyzoryka i zapalniczki. Drugie piętro w ogóle było puste i wydawało się, że służy tylko jako łącznik między pierwszym, a trzecim. Brnęli dalej po zniszczonych schodach i znaleźli się na samym szczycie. Nie było tu nic wartego uwagi. Ale wprawne oko Indianina wypatrzyło leżące na ziemi pudełko z nabojami. Prawdopodobnie do jakiejś snajperki.
-Hmm. No nieźle, to się na pewno przyda. - Szepnęła Diana i chwyciła pudełko.
Tymczasem O'Donell i Carter przeżyli prawdziwe oblężenie dzieci, które najwidoczniej znudzone czekaniem wybiegły z wagonów.
-Do autobusu dzieci! - Zawołał, a ludzkie larwy posłusznie pobiegły.
-Jak myślisz, dlaczego go zabiła? - Frank konspiracyjnie ściszył głos.
16.02.2010 11:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #44
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert ledwo usłyszał ściszony ton komisarza.
"Dobrze zrobiła."- pomyślał.-"Ale dlaczego? Coś ukrywa."
Oprowadzał dzieci wzrokiem i zastanawiał się, kim jest ta kobieta. Jaką kryje tajemnicę? Ciężko będzie cokolwiek wywnioskować, sama na pewno się nie przyzna, a człowiek, który mógł coś wiedzieć, nie żyje.
Odwrócił się i spojrzał na ciało zastrzelonego mężczyzny. Cały czas zastanawiał się, jak odpowiedzieć O'Donell'owi. Co trzeba zrobić? Może ją zabić?
Ostatecznie w ramach odpowiedzi Carter bezradnie rozłożył ręce w geście niewiedzy. Widocznie ma jakiś cel, ukrywa swoją tożsamość? A może profesję?
- Musimy się pilnować. Uważać na nią.- szepnął jedynie w stronę Franka.
Kto wie? Być może warto by wreszcie pobawić się w "zwierzenia" w gronie towarzyszy podróży. Zresztą, co to ma za znaczenie? Carter właśnie zdał sobie sprawę, że po Appalachach da sobie spokój z tym zadaniem i tymi ludźmi.
W jednej chwili wiele uczuć i zachowań przewidywał w głowie zabójca maszyn. Ostatecznie zacisnął zęby i wszedł na górę. Zdecydowanym krokiem kierował się ku Dianie, by stanąć tuż przed nią. Zacisnął pięść:
- Czy on wiedział o Tobie coś, czego my nie wiemy?- zapytał podejrzliwie, beznamiętnym tonem.
16.02.2010 11:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #45
RE: Zjednoczenie Stanów.
Czerwonoskóremu nie dawało spokoju zachowanie Diany. Coś ukrywała przed resztą. Teraz każdy to widzi. Postanowił bardziej się jej przyjrzeć i mieć się na baczności przy niej. Wydaje się być niebezpieczną kobietą. Gdy dołączyli do reszty powiedział
- Niestety nic tu nie ma. Znaleźliśmy tylko jakieś zafajdane pudełko naboi. Chyba do jakiegoś karabinu. Diana je ma. Nigdzie na zewnątrz nie widzieliście jakiejś beczki czy coś? Skądś musiały mieć paliwo.
Tak mówiąc postanowił obejść dookoła budynek i rozglądać się w nadziei, iż nie dostrzegli jeszcze wszystkiego. Coś zawsze mogło im umknąć, stać w cieniu, lub nawet pod ziemią. Należało tylko to wypatrzyć.
Powróciwszy do pozostałych spojrzał na klatkę z nieboszczykiem. Spojrzał na Roberta.
- W wagonach widziałem skrzynkę z książkami, może to te o których on mówił - powiedział w jego kierunku.
Sam ruszył w kierunku klatki. Obszedł ją dookoła przyglądając się jej jak i temu co było w środku. Dochodząc do wejścia do środka zatrzymał się. Postanowił wejść do środka i przeszukać 'nauczyciela'.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
16.02.2010 19:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #46
RE: Zjednoczenie Stanów.
Diana beznamiętnie wzruszyła ramionami.
-Zabiłam go bo miałam taki kaprys. Wy możecie sobie strzelać do kobiet, a ja nie mogę sprzątnąć jakiegoś pedała nie wzbudzając waszych podejrzeń? - Opryskliwie splunęła i ruszyła w stroną autobusu sztywnym krokiem.
-Zróbmy coś na kształt konwoju. - Zaproponował Frank. -Przodem będą jechały dwa motory, później autobus, a na końcu łazik. Każdy z nas potrafi chociaż trochę jeździć. Jedziemy dalej do F.A., nie ma po co wracać do Nowego Yorku, z dziećmi coś się wymyśli po drodze. Kto ma ochotę poczuć wiatr we włosach? - Diana gwałtownie skręciła i poczęła iść w stronę jednego z motocykli.
-No dobra, to już jedna osoba. Kto obsadzi drugi jednoślad? - Z nadzieją spojrzał na Cartera. Najwyraźniej O'Donellowi niezbyt podobała się perspektywa podróży pojazdem bez dachu.
Indianin nie znalazł absolutnie żadnego paliwa. Najwidoczniej miejscowym wystarczało to co mieli w bakach. Przy ciele nieboszczyka również nic nie znalazł. Prócz srebrnego medalionu z wizerunkiem Matki Boskiej "nauczyciel" nie miał przy sobie nic.
16.02.2010 20:17
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #47
RE: Zjednoczenie Stanów.
- Wiem, że jestem tylko indianinem i przez większość z was uważany jestem za jednego z dzikich, ale... - przerwał na moment swój dziwny, początkowo, wywód. - Nie zapomnieliście o czymś?
Chwilkę czekał na reakcję pozostałych uśmiechając się do siebie bardzo ironicznie.
- Jest nas czterech. Jak obsadzimy dwa motory, autobus i łazik to do jasnej cholery kto pojedzie naszym wozem? Kombinujecie jak koń pod górkę do jasnej cholery - po raz pierwszy zebrani widzieli chyba wybuch czerwonoskórego.
- Łazik powinien jechać z przodu bo najmniej wartościowo się przedstawia. Następnie autobus. Za autobusem nasz wypasiony samochód. Jeden z motorów można zamocować na tyle autobusu, co by łazik miał lżej. Drugi motór może jechać z boku jako obstawa lub krążyć dookoła wypatrując różnych niespodzianek. - Tak mówiąc przyglądał się każdemu po kolei.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
16.02.2010 20:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #48
RE: Zjednoczenie Stanów.
"Potrafię tylko pobieżnie prowadzić samochody."- powiedział sam do siebie.-"Jeszcze mam prowadzić motor i jechać obok Diany."
Zanim ktokolwiek cokolwiek postanowił, Robert szybko pobiegł po książki, o których wspominał Indianin. Pobieżnie sprawdził tylko tytuły na okładkach oraz ogólny stan. Całość włożył do kieszeni wewnątrz kurtki. Migiem wrócił i nie wierzył własnemu uchu. Wykłócają się, które pojazdy prowadzić, no ludzie. Jeden motor więcej czy mniej niczego nie zmieni.
- Mam lepszy pomysł.- powiedział poddenerwowanym tonem.-Zostawmy ten motor w pizdu, bo żaden z nas nie potrafi i nie chce go prowadzić. Ja mogę jechać tym...- i tu wskazał na pojazd z bagażnikiem "wypełnionym po brzegi wodą"....ewentualnie autobusem.
Carter nie był usatysfakcjonowany decyzją zabrania ze sobą wszystkich pojazdów. Po jaką to cholerę się z tym pierdzielić? Liczył, że znajdzie choć chwilę na zajrzenie do znalezionych rękodzieł. Przeliczył się.
Na odpowiedź Diany Robertowi przeszła przez głowę tylko jedna, krótka, treściwa myśl:
"Tępa suka."
Cóż ona ukrywa?- zastanawiał się niedługo potem. Nie dość, że zwinęła rzecz, która powinna być przekazana jemu, to jeszcze ot tak zabiła człowieka, który coś o niej wiedział. Trzeba będzie jej pilnować...
16.02.2010 21:52
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #49
RE: Zjednoczenie Stanów.
Diana siedziała już na motorze i niecierpliwie czekała na resztę grupy. Co chwilę tupała i spluwała.
-Idziecie, kurwa, czy nie?
-Zamknij się kobieto, my tu dyskutujemy! - Odkrzyknął jej komisarz. -Nie mam pojęcia. Zostawić motor? W sumie racja i tak nie mamy po co go taszczyć ze sobą. Z drugiej strony można by go sprzedać i byłyby gamble na dalszą podróż. - Frank dreptał w kółko nerwowo skubiąc palce. Książki nie prezentowały się okazale, ale były w dobrym stanie. Okazało się, że są to encyklopedie od historii, przyrody i sztuki. Lektura może niezbyt ciekawa, ale na pewno bardzo przydatna. O'Donell spojrzał na Cartera.
-O, encyklopedie. - Podszedł do Roberta. -Dobra, możemy sobie odpuścić nawet motor i łazik. Za to dostaniemy o wiele więcej. - Zatarł dłonie mamiony wizją łatwego zysku. W tym samym czasie dzieciaki przylepiały twarze do szyb i gapiły się na kłócących towarzyszy. Słońce już dawno przekroczyło linię południa i zaczynało się powoli robić zimno. Wiatr podnosił drobinki jałowej ziemi i sypał nimi w prosto w stojących ludzi.
-Świetnie, a myślałem, że dym w mieście jest irytujący. - Funkcjonariusz zakrył twarz rękawem.
16.02.2010 22:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #50
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robertowi w jednej chwili na twarz wskoczyła mina szoku. Momentalnie zaczęły świerzbić go ręce. Zacisnął je i ledwo co powstrzymał się przed wymierzeniem sprawiedliwości.
"Justice man kurwa, wielka ciota."- nawet jego myśli nie pozwalały mu przejmować się w tej chwili o czymkolwiek innym.
- Dawaj to!- wykrzyknął drżącym głosem i wyrwał encyklopedie z rąk komisarza. Po chwili nieco ochłonął.-Sprzedamy to, gdy przyjdzie na to czas.
Nie czekając już na bezsensowne pogaduszki i pierdoły skierował się w stronę samochodu osobowego. Nie interesowało go zdanie innych. W pewnej chwili musiał przyznać rację i rozumieć poirytowanie Diany. Mało brakowało, by powtórzył ten sam krzyk, co młoda kobieta.
"Cholera jasna! Gdybym tylko lepiej się czuł." Zaczynała go denerwować osoba, jaką jest Frank. Chyba musiał urodzić się w tym pieprzonym komisariacie. Żyć wiecznie w Nowym Yorku.
"Facet wiele jeszcze przejdzie." W jednym momencie na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Wsiadł do auta i czekał na resztę.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.02.2010 22:30 przez PabloZ.)
16.02.2010 22:27
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Szukaj

Nasi sponsorzy


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości