|
Zjednoczenie Stanów.
|
| Autor |
Wiadomość |
PabloZ
Uznany
  
Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
Maszynobójca był za pozostawieniem chłopaka, jednak prawość jego kolegów znowu konfrontowała by się z nim. Bardzo zaciekawiła go informacja, jakoby "nauczyciel" wszedł w posiadanie jakichś książek. Robert uniósł brwi i obrócił się ku uwięzionemu.
- Książki, mówisz?- zapytał, choć nie oczekiwał odpowiedzi. Podrapał się po swym prawym uchu. Milczał, lecz wiedział, co powiedzieć.
- W takim razie ty nam dasz te książki, a my cię puścimy.
Propozycja ta była stwierdzeniem. Nie pytał o zdanie mizernego faceta, cioty, która nawet nie potrafiła postawić się garstce kobiet.
"Czas najwyższy coś przejrzeć. Może to nie będzie szczyt moich marzeń, jeśli chodzi o literaturę, ale jakże mógłbym narzekać? Słowo pisane skarbem jest."
- Zgoda?- zapytał towarzyszy, by nie wyjść na bezdusznego samoluba. Z czasem było mu coraz łatwiej. Wiedział już, że w drużynie należy liczyć się ze zdaniem innych.
Po uzyskaniu stosownej odpowiedzi uznał, iż warto mimo wszystko rozejrzeć się po pomieszczeniu w poszukiwaniu czegokolwiek przydatnego. Skoro świętej pamięci opiekunki szukały jedzenia i leków, znaczy, że mieli je już na wyczerpaniu. A skoro są na wyczerpaniu, to znaczy, że śladowe ich ilości powinny się gdzieś znaleźć.
|
|
| 15.02.2010 21:44 |
|
gkeb
Administrator
         
Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
Usłyszawszy o książkach Yerb pomyślał o tych znalezionych w rozwalonej skrzyni. Może to z tych miał uczyć ów 'nauczyciel'? Chwilkę przyglądał się klatce i więźniowi. Był po prostu ciekaw osoby, oraz zastanawiał się nad tym co mówi, Ile może być prawdy w tym co mówi.
Po dłuższej chwili zaczął rozglądać się dookoła. Skoro tu żyli, a żyli już jakiś czas, to co nieco tu powinno się znaleźć. W wagonach niewiele było (poza oczywiście wspomnianymi książkami i zabawkami), więc zapasy powinny być gdzieś tutaj. A skoro mają się stąd wynieść z całą gromadą to każda fiolka lekarstwa, każda paczka żywności, każdy nabój był na wagę złota. No i najważniejsze - paliwo.
- Proponuję byśmy najpierw się rozejrzeli tutaj. W końcu to spory, trzypiętrowy budynek. Gagatka zostawimy na razie w klatce co by nie zniknął nam. Gdzieś tu mogą być jakieś zapasy, paliwo czy cokolwiek co ma jakąś wartość.
Tak mówiąc ruszył w głąb budynku pilnie się rozglądając.
|
|
| 15.02.2010 22:20 |
|
Han27
Uznany
  
Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
Chłopak bezradnie rozłożył dłonie.
-Nie mam tych książek przy sobie. Zabrały mi je i gdzieś schowały. Błagam, wypuśćcie mnie. - Więzień przyjrzał się kobiecie. -Hej, ty chyba jesteś... - Diana wyciągnęła swojego Glocka i wypaliła w stronę chłopaka trzy razy. Jego martwe ciało osunęło się w dół klatki. -Nie będzie mnie jakiś gnój obrażał. - Rzuciła celem wyjaśnienia i poszła za Indianinem. Yerb i ciemnoskóra przeszukali parter, gdzie znaleźli kilkanaście pustych, szklanych butelek i opakowań po jedzeniu. Pierwsze piętro było skryte w mroku, ale mimo tego, że Diana miała latarkę nic tutaj wartościowego nie znaleźli prócz scyzoryka i zapalniczki. Drugie piętro w ogóle było puste i wydawało się, że służy tylko jako łącznik między pierwszym, a trzecim. Brnęli dalej po zniszczonych schodach i znaleźli się na samym szczycie. Nie było tu nic wartego uwagi. Ale wprawne oko Indianina wypatrzyło leżące na ziemi pudełko z nabojami. Prawdopodobnie do jakiejś snajperki.
-Hmm. No nieźle, to się na pewno przyda. - Szepnęła Diana i chwyciła pudełko.
Tymczasem O'Donell i Carter przeżyli prawdziwe oblężenie dzieci, które najwidoczniej znudzone czekaniem wybiegły z wagonów.
-Do autobusu dzieci! - Zawołał, a ludzkie larwy posłusznie pobiegły.
-Jak myślisz, dlaczego go zabiła? - Frank konspiracyjnie ściszył głos.
|
|
| 16.02.2010 11:39 |
|
PabloZ
Uznany
  
Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert ledwo usłyszał ściszony ton komisarza.
"Dobrze zrobiła."- pomyślał.-"Ale dlaczego? Coś ukrywa."
Oprowadzał dzieci wzrokiem i zastanawiał się, kim jest ta kobieta. Jaką kryje tajemnicę? Ciężko będzie cokolwiek wywnioskować, sama na pewno się nie przyzna, a człowiek, który mógł coś wiedzieć, nie żyje.
Odwrócił się i spojrzał na ciało zastrzelonego mężczyzny. Cały czas zastanawiał się, jak odpowiedzieć O'Donell'owi. Co trzeba zrobić? Może ją zabić?
Ostatecznie w ramach odpowiedzi Carter bezradnie rozłożył ręce w geście niewiedzy. Widocznie ma jakiś cel, ukrywa swoją tożsamość? A może profesję?
- Musimy się pilnować. Uważać na nią.- szepnął jedynie w stronę Franka.
Kto wie? Być może warto by wreszcie pobawić się w "zwierzenia" w gronie towarzyszy podróży. Zresztą, co to ma za znaczenie? Carter właśnie zdał sobie sprawę, że po Appalachach da sobie spokój z tym zadaniem i tymi ludźmi.
W jednej chwili wiele uczuć i zachowań przewidywał w głowie zabójca maszyn. Ostatecznie zacisnął zęby i wszedł na górę. Zdecydowanym krokiem kierował się ku Dianie, by stanąć tuż przed nią. Zacisnął pięść:
- Czy on wiedział o Tobie coś, czego my nie wiemy?- zapytał podejrzliwie, beznamiętnym tonem.
|
|
| 16.02.2010 11:53 |
|
PabloZ
Uznany
  
Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
"Potrafię tylko pobieżnie prowadzić samochody."- powiedział sam do siebie.-"Jeszcze mam prowadzić motor i jechać obok Diany."
Zanim ktokolwiek cokolwiek postanowił, Robert szybko pobiegł po książki, o których wspominał Indianin. Pobieżnie sprawdził tylko tytuły na okładkach oraz ogólny stan. Całość włożył do kieszeni wewnątrz kurtki. Migiem wrócił i nie wierzył własnemu uchu. Wykłócają się, które pojazdy prowadzić, no ludzie. Jeden motor więcej czy mniej niczego nie zmieni.
- Mam lepszy pomysł.- powiedział poddenerwowanym tonem.-Zostawmy ten motor w pizdu, bo żaden z nas nie potrafi i nie chce go prowadzić. Ja mogę jechać tym...- i tu wskazał na pojazd z bagażnikiem "wypełnionym po brzegi wodą"....ewentualnie autobusem.
Carter nie był usatysfakcjonowany decyzją zabrania ze sobą wszystkich pojazdów. Po jaką to cholerę się z tym pierdzielić? Liczył, że znajdzie choć chwilę na zajrzenie do znalezionych rękodzieł. Przeliczył się.
Na odpowiedź Diany Robertowi przeszła przez głowę tylko jedna, krótka, treściwa myśl:
"Tępa suka."
Cóż ona ukrywa?- zastanawiał się niedługo potem. Nie dość, że zwinęła rzecz, która powinna być przekazana jemu, to jeszcze ot tak zabiła człowieka, który coś o niej wiedział. Trzeba będzie jej pilnować...
|
|
| 16.02.2010 21:52 |
|
Han27
Uznany
  
Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
|
RE: Zjednoczenie Stanów.
Diana siedziała już na motorze i niecierpliwie czekała na resztę grupy. Co chwilę tupała i spluwała.
-Idziecie, kurwa, czy nie?
-Zamknij się kobieto, my tu dyskutujemy! - Odkrzyknął jej komisarz. -Nie mam pojęcia. Zostawić motor? W sumie racja i tak nie mamy po co go taszczyć ze sobą. Z drugiej strony można by go sprzedać i byłyby gamble na dalszą podróż. - Frank dreptał w kółko nerwowo skubiąc palce. Książki nie prezentowały się okazale, ale były w dobrym stanie. Okazało się, że są to encyklopedie od historii, przyrody i sztuki. Lektura może niezbyt ciekawa, ale na pewno bardzo przydatna. O'Donell spojrzał na Cartera.
-O, encyklopedie. - Podszedł do Roberta. -Dobra, możemy sobie odpuścić nawet motor i łazik. Za to dostaniemy o wiele więcej. - Zatarł dłonie mamiony wizją łatwego zysku. W tym samym czasie dzieciaki przylepiały twarze do szyb i gapiły się na kłócących towarzyszy. Słońce już dawno przekroczyło linię południa i zaczynało się powoli robić zimno. Wiatr podnosił drobinki jałowej ziemi i sypał nimi w prosto w stojących ludzi.
-Świetnie, a myślałem, że dym w mieście jest irytujący. - Funkcjonariusz zakrył twarz rękawem.
|
|
| 16.02.2010 22:09 |
|
|
|