Nie pamiętam hasła   -   Rejestracja








Zjednoczenie Stanów.
Autor Wiadomość
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #61
RE: Zjednoczenie Stanów.
Frank niezbyt przytomny krzyczał w stronę Yerba, mimo że mógł przecież normalnie mówić.
-Niektórzy mutanci są podobni do ludzi i to bardzo. Widziałeś jej oczy?! Są żółte! Carter nie długo sam się dowie. Niedługo. He he. - Zachichotał i upadł ciężko na blat stołu głośno chrapiąc. Widocznie prócz słabej kondycji, O'Donell ma też słabą głowę.
Diana potrząsnęła głową i spojrzała na Roberta. Z jej oczu bił chłód.
-Po co się pchałam? Chciałam uratować świat, ale zauważyłam co wy wszyscy wyrabiacie. Pierdole takich znajomych. Gdzie chcę jechać? Nie twój pieprzony interes. - Wrzasnęła ostatnie zdanie i zamilkła bowiem drzwi baru otworzyły się i stanął w nich Indianin.
-Zajebiście kurwa. - Mruknęła pod nosem. Następnie wzięła głębszy oddech i krzyknęła do Szamana.
-Pomożesz mi? On mnie, ładnie mówiąc, napastuje... Odpierdol się Robert. Nie pójdę z tobą do łóżka. - Pchnęła ręką Zabójcę Maszyn i wyskoczyła z auta jak poparzona.
19.02.2010 18:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #62
RE: Zjednoczenie Stanów.
- Nie rozśmieszaj mnie.- rzekł poważnym, opanowanym tonem.-Najpierw znajdź tu łóżko i przekonaj, że warto z tobą do niego iść- dorzucił.
Cofnął się, obejrzał się na Yerba i szukał w nim zrozumienia. Nie próbując się już nawet tłumaczyć, ponownie spojrzał na kobietę i bez zbędnego pierdzielenia się, błyskawicznie wyciągnął Deagle'a i wymierzył w Dianę. Delikatnie rozejrzał się wokoło, by zbadać potencjalne kryjówki. Takie, za którymi mógł schować się on i ona.
Zaczął głęboko oddychać, położył palec na spuście.
- Ona chce uciec. Nie pozwól jej!- powiedział do Indianina. Teraz był już pewien, że z tą kobietą jest coś nie tak.
Zaczął snuć w głowie najróżniejsze teorie. "Może jest maszyną- szpiegiem?"- myślał.-"Ale zaraz, zaraz, gdyby była maszyną, chyba bym o tym już wiedział."
"Być może warto z nią na spokojnie porozmawiać? Nie no, pojechałem, celując do niej z broni chce z nią teraz rozmawiać. Puknąłbym się w łeb, ale wolę się pilnować. Niech tylko zrobi jeden fałszywy ruch, zabiję!"
- O'Donell, jełopie!- krzyknął.- Koleżanka tutaj chce cię okraść!
19.02.2010 19:01
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #63
RE: Zjednoczenie Stanów.
Yerb zaskoczony całym zajściem zareagował instynktownie. Widząc broń również po nią sięgnął. "Skoro siedziała w samochodzie to może faktycznie chciała zwiać. I to samochodem w którym mamy większość zapasów."
- Już od pewnego czasu chciałem wyjaśnić pewne sprawy związane z nią - powiedział do Roberta. Ruszył w ich kierunku celując w jej tułów. Wiedział, że celowanie w głowę jest skuteczniejsze, ale łatwiej trafić w większą część ciała.
- Nie dawało mi spokoju jej zachowanie już w Nowym Yorku. Nikt jej nie zapraszał na wyprawę, sama się wprosiła. Wydaje mi się, że miała jakiś cel na wyjechanie z miasta zaraz po atakach. Do tego ta sytuacja z chłopakiem w klatce. Coś o niej wiedział ale nie dała mu szans powiedzieć. Nas oskarża o zabicie kobiet w samoobronie a sama zabija z zimną krwią kogoś w klatce. Bezbronnego. Do tego komisarz uważa że to mutant. Spójrz na jej oczy.
Będąc już dość blisko zatrzymał się. Czekał na jej reakcję. Jak i Roberta. Nie miał pewności, że nie są po tej samej stronie. Co prawda bardziej ufał Robertowi niż jej, ale nigdy nic nie wiadomo. Gotów był do strzału. Do strzału do obojga z nich.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
19.02.2010 19:33
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #64
RE: Zjednoczenie Stanów.
Słysząc monolog Yerba na większość wypowiedzianych przez niego słów przytakiwał. Jedynie wiadomość o tym, iż Diana jest mutantem niemal nie wyprowadziła go z równowagi tak, że mogło mu się wymsknąć parę ładnych wiązanek przekleństw. Usłuchał czerwonoskórego i ponownie spojrzał w jej oczy. Żółte, nienaturalne. Fakt, bardzo dziwne, niespotykane. Wcześniej nie widział w nich nic podejrzanego.
W oczach nieugiętego dotychczas Carter'a pojawiło się zaskoczenie przemieszane z przerażeniem. Mutant podróżował wśród nich. Czy to możliwe? Przecież gdyby była mutantem, można by szybko taki fakt wywnioskować.
- Ty...-głos mu się zawiesił. Wciąż nie mógł nadziwić się, jak Frank, komisarz, ciota, półinteligent, doszedł do takiego wniosku. I wydawało mu się to dość prawdopodobnie, toteż dziwił się sam sobie, że tak łatwo dał się zaskoczyć. Przez najbliższą przyszłość będzie pluł sobie w brodę z powodu nie wykrycia tak poważnego mankamentu. Nawet jeśli kontakt z mutantami miał tylko pobieżny.-Ty jesteś mutantem?
Na szczęście doszedł do siebie, jakby wszystko było w porządku. Diana została usunięta z jego życiorysu. Czekał jeszcze tylko na reakcję kobiety, gdyż na podstawie snutych przypuszczeń pijanego ostatniego sprawiedliwego nie można posłać do kogoś kulki. Broń jednak nawet nie drgnęła.
19.02.2010 21:43
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #65
RE: Zjednoczenie Stanów.
Diana powoli podniosła ręce w górę na znak, że nie ma złych zamiarów i jeszcze wolniej sięgnęła do swoich oczu. Zaczęła przy nich grzebać dłońmi i po chwili mrugnęła kilka razy. Jej oczy były teraz zielone, a w ręce trzymała parę soczewek.
-Nie jestem mutantem. - Odpowiedziała Robertowi. -Jestem specjalną wysłanniczką Posterunku. A to co trzymam, to urządzenie wymyślone przez naszych speców. Dzięki niemu widzę w ciemnościach... oraz przez ubrania. - Zarumieniła się lekko. -Oczywiście po to, żeby wykrywać bronie. - Następnie, powoli chwyciła za kaburę i usłyszała jak wszyscy odbezpieczają pukawki. Chwyciła za kolbę broni i rzuciła ją na ziemię.
-Jeśli jeszcze mi nie wierzycie, sprawdźcie bagażnik auta. Jest tam mała skrytka, po lewej, pod butelkami z wodą. - Wydawało się, że mówi szczerze. Ale czy na pewno mogli jej zaufać? Kto to wie? Chyba tylko Bóg...
-O'Donell też nie powiedział wam wszystkiego. Ale nie mam zamiaru tłumaczyć się za niego. - Westchnęła głośno trzymając dłonie w górze.
-Możemy już zakończyć tą farsę?
19.02.2010 21:59
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #66
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert głośno odetchnął, powoli opuścił broń. Czuł się nieswojo, ale miał nadzieję, że widzenie przez ubrania to żart.
"Nie no, to jest, do kurwy nędzy, jakaś kpina. Zaraz się dowiem, że O'Donell też jest szpiegiem. Pijany fagas pewnie już zasnął."
Mężczyzna potrafił wyczuć targające ludźmi uczucia na tyle, by kobiecie uwierzyć. Nakazał czerwonoskóremu mieć oko, tak na wszelki wypadek, na Dianę.
Podszedł do auta, otworzył bagażnik i przetrząsnął lewą jego część. Przerzucał wody, i szukał.
"Co tam może być?"- myślał.-"I jaki, do cholery, jest prawdziwy cel jej ucieczki? Dlaczego twierdzi, że chciała uratować kraj, skoro teraz chce, nie mając wytyczonego celu ulotnić się gdziekolwiek?"
- Może...- wołał do ciemnoskórej szukając skrytki.- Może zamiast angielskiego wyjścia po prostu raczysz powiedzieć, że masz dość?
Po tych słowach wyjrzał zza otwartego kawałka blachy, będącego osłoną bagażnika.
- Nie łatwiej? Pytał, choć wiedział, dlaczego tak postąpiła. Sam miał podobny plan, tylko w trochę innej formie.
Będąc zdenerwowanym Carter mówił więcej, aniżeli miał zamiar. Być zdenerwowanym to jednak uczucie rzadkie, choć nieobce dla niego. Cały czas szkolenia uczył się tłumić emocje, a wpojony w dzieciństwie nawyk trudno pozostawić.
- I co? Planujesz jechać i żyć swoim życiem, czy pomożesz nam w jakikolwiek sposób w tym, na co wszyscy się zgodziliśmy?
"Jeszcze te dzieci, no dżizas, kurna, ja pier...Będą problemem, chyba nawieję z nią."- pomyślał, choć termin "nawieję" nabiera zupełnie innego znaczenia w obecnej sytuacji.
19.02.2010 22:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
gkeb Offline
Administrator
**********

Liczba postów: 1,503
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #67
RE: Zjednoczenie Stanów.
Czerwonoskóry nawet na moment nie spuścił wzroku z Diany. I oczywiście z celownika.
- Nie do końca mnie twoja opowieść przekonuje. Może i jesteś z posterunku. Może nie. Nie wyjaśniłaś dlaczego zabiłaś tego biedaka w klatce. Był bezbronny. Wiedział coś o Tobie, czego nie chciałaś byśmy usłyszeli. I na pewno nie chodziło w tym o to, że jesteś z posterunku.
Nie zmieniając pozy ani nie ruszając broni spojrzał kątem oka na Roberta jak szuka skrytki w samochodzie.
- Czy ona naprawdę zamierzała odjechać naszym samochodem? - bardzo wyraźnie podkreślił słowo 'samochodem'. - Myślałeś by jechać z nią? Tak się zastanawiam nad waszym patriotyzmem. Coś idzie nie tak i już planujecie podkulić ogon i zniknąć. A jeszcze nic nie zdziałaliśmy. Jedno niepowodzenie i chowacie się. Przerasta was ta wyprawa. - W głosie Yerba słychać było ironię i żal. - Myślałem, że ktoś kto walczy z maszynami potrafi nad sobą panować i walczyć do końca. My, dzikusy z pustkowi, gdy podejmujemy się jakiegoś zadania to je wykonujemy do końca, gdy walczymy to do ostatniej kropli krwi. Ważne by z honorem.

[Obrazek: dvk6rt.gif]
20.02.2010 17:43
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #68
RE: Zjednoczenie Stanów.
Carter, przestając na chwilę szukać skrytki, spojrzał na Yerba i uśmiechnął się szyderczo.
"Jasne, patrioto jeden. Już widzę, jak ty i twoi kumple stoją na skraju skarpy z łopoczącą amerykańską flagą i honorem na ustach."
Jasne, że miał zamiar jechać z Dianą, byłoby o wiele łatwiej, ale Robert nie miał siły na tłumaczenie się. I już miał wrócić do przeszukiwania bagażnika, lecz wiedział, iż pozostawienie bez słowa wyjaśnienia aktualnej sytuacji nie przyniesie niczego dobrego. Silił się na jak najkrótsze przedstawienie sprawy towarzyszowi:
- Owszem, chciałem odejść, ale nie bez słowa. Rozdzielenie się na dwójki byłoby pomysłem rozsądniejszym. Nikt nie będzie zwracał uwagi na jednostki, podczas gdy w grupie będziemy się wyróżniać.
Mówił szczerze, a przynajmniej tak uważał. Panował nad emocjami, chociaż kwestionowanie jego patriotyzmu było inicjatywą co najmniej niepotrzebną. Siłą rzeczy rozumiał oskarżenia. Do tej pory wychodził z założenia, że Indianie wolą zapiąć sprawy na ostatni guzik. Być może się mylił...
21.02.2010 15:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Han27 Offline
Uznany
***

Liczba postów: 310
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #69
RE: Zjednoczenie Stanów.
Diana w spokoju opuściła dłonie, oczywiście powoli w największym skupieniu. Tak jej po prostu było wygodniej niż cały czas trzymać ręce w górze.
Carter miał utrudnione zadanie. Było ciemno. Ale nie tak zwyczajnie ciemno. Ciemno jak to bywa tylko na pustyni, czyli ciemno jak cholera. Fakt ten sprawiał, że zarówno Yerb jak i Diana oraz on sam tonęli w mroku i tylko ze względu, że dzieliły ich niewielkie odległości potrafili cokolwiek dostrzec. Zabójca maszyn znalazł to czego szukał. Mała klapa w bagażniku ustąpiła kiedy zaczął przy niej grzebać. Okazało się, że podnoszona pokrywa to sprytnie zamaskowany ekran komputera. Pojawił się napis. Człowiek z Miami rozszyfrował co on oznacza. "Proszę wpisać hasło."
Kobieta słysząc pytania i oskarżenia Yerba pokręciła głową.
-Zamknij mordę ty przeklęty, łysy palancie. Jak jeszcze raz usłyszę jaki ty nie jesteś wspaniały, a my źli to jak Boga kocham pierdolnę Ci. Chciałam uciec? Do diabła, skąd ty to możesz wiedzieć?! Bo co? Powiedziałam tak Carterowi? A co ty myślisz, że ja nie potrafię skłamać? - Krzyczała. -Nie, wyobraź sobie, że potrafię mówić nieprawdę. Co próbowałam zrobić? Sprawdzić Roberta. Ale wy jesteście za tępi, żeby do tego sami dojść. - Rzuciła wściekła. -Widzę, że i tak nie zrozumiecie o czym mówię. Ruszyłam na tą misję jako tajny agent. Posterunek i Nowy York ściśle ze sobą współpracują. Zostałam wybrana do tego zadania ze względu na moje zasługi. Bo ja, kurwa mać, wiem co to znaczy patriotyzm. I uwierz mi. Przeżyłam więcej od Ciebie. I o wiele bardziej wiem co to znaczy honor. - Wskazała placem w stronę Indianina. -Dlaczego miałam działać w ukryciu? Bo nikt wam nie ufa. A tym bardziej O'Donellowi. Potrzebowaliśmy zbitki przypadkowych osób i je dostaliśmy. Miałam was trzymać w ryzach. Dlaczego zabiłam tego idiotę w klatce? - Ironicznie naśladowała poważny głos szamana. -Ponieważ był pedofilem, który dwanaście lat temu mnie zgwałcił. I nie wątpię, że robił to częściej. Co chciał wam powiedzieć? Że jestem w ciąży. I jestem. - Pogłaskała swój brzuch, który przecież nie był wydatny. -Oczywiście nie z tym popierdoleńcem. Mam męża. - Nabrała powietrza i spokojnie je wypuściła. -Zadowoleni?
21.02.2010 17:20
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
PabloZ Offline
Uznany
***

Liczba postów: 345
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #70
RE: Zjednoczenie Stanów.
"Nareszcie trochę szczerości."- pomyślał.-"Chyba by znów nie kłamała, a przynajmniej nie zdołałaby tyle wymyślić."
Carterowi podobał się jej sposób wypowiadania, ta nieukryta agresja. W pewnej chwili darował sobie siedzenia nad ekranem, odszedł od bagażnika.
- Trzymać w ryzach?- zapytał beznamiętnym tonem.-Kobieto, jeśli jeszcze wiesz, co znaczy logika, wypierdalaj stąd.
Zdał sobie sprawę, jak bardzo żałuje, że się tutaj znalazł, bardziej niż kiedykolwiek. Wydawało mu się to nieprawdopodobne, że to właśnie przez Dianę, już bardziej przez pozostałą dwójkę.
- Chcesz bohaterów? Szukaj ich w Posterunku. Ja nikomu obietnicy nie składałem i jeśli tylko chcę, mogę stąd odejść.- zakończył.
Założył rękę na rękę, parsknął szyderczo i skierował się ku budynkowi, w którym siedziała "ta ciota" O'Donell, jak to ochrzcił towarzysza.
"Dobre sobie, sprawdzić mnie." Rozdrażniony zaczął głębiej oddychać, starał się myśleć o czym innym. Zażył porcję leku na zawroty głowy i usiadł na przy jednym ze stolików.
21.02.2010 17:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Szukaj

Nasi sponsorzy


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości