Witaj! · Logowanie-Rejestracja


 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zjednoczenie Stanów.
Odpowiedz
Autor Wiadomość
gkeb Online

Administrator
**********
Ilość postów: 1,132
Thanks Given: 1
Thanks Received: 3 in 2 posts
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #101
RE: Zjednoczenie Stanów.
Yerb zdawał sobie sprawę że to, co zrobił Robert może być szybko odkryte. Nie wiedział tylko czy w warunkach polowych obcy są wstanie rozpoznać przyczynę powstania dziury. Na tych prawie bezdrożach wala się wiele różnych kawałków mogących dokonać zniszczeń, a skoro Robertowi tak łatwo z tym poszło, to bak nie mógł być w dobrym stanie.
- Powinniśmy jak najszybciej odjechać - powiedział do Diany. - Proponuję byś dosiadła już motor, ja biorę łazika.
Tak mówiąc wskoczył do łazika i go odpalił. Cofnął się w kierunku wejścia do baru. Miał cichą nadzieję, że wyjdzie z nich dwóch ludzi a nie jeden. I to wyjda o własnych siłach. Był gotowy wskoczyć do środka by przyciągnąć tego, który nie będzie miał siły. Trochę zniecierpliwiony brakiem reakcji ze środka na odgłosy odpalania samochodu, postanowił zatrąbić na nich.


Więcej i więcej postów!!!
02.03.2010 20:58
Poszukaj postów Add Thank You Cytuj
Han27 Offline

Uznany
***
Ilość postów: 308
Thanks Given: 0
Thanks Received: 0 in 0 posts
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 2
Post: #102
RE: Zjednoczenie Stanów.
Diana potaknęła skinieniem głowy. Wydawało się, że nad czymś rozmyślała. Zapaliła motor, który zaczął miarowo pomrukiwać w takt pracy silnika. Indianin zobaczył Cartera wychodzącego z knajpy. O'Donell wypełzł wściekły szturchając go barkiem kiedy go mijał. Obrócił się na pięcie i wycelował palec w stronę Roberta.
-Na miłość boską, ich nie obchodzi, że nie uznajesz kast. Naślą na nas ludzi, zabójców - o wiele sprytniejszych niż te Twoje maszyny. To - popukał się w głowę -nadal jest najlepszym komputerem. Wydaje się, że o tym zapominasz. Przeklęty idiota. Co z tego, że taki człowiek mógł przysporzyć nam wielu sojuszników i pomóc w spełnieniu naszego zadania. Yerb nawet jak blefował to robił to dobrze. Ja nie wiem co ty sobie wtedy myślałeś. - Kopnął jakiś kamień z wyrzutem. -No co?! Co sobie myślałeś?! - Na pomoc zabójcy maszyn przyszła kobieta z Posterunku.
-Chyba przeceniasz tego całego mafioza... - Zaczęła ostrożnie pojednawczym tonem.
-Przeceniam?! - Frank się opluł. -Dobrze, dobrze - w porządku. Ale uwierz mi. On potrafił by zdziałać więcej niż wasze partyzanckie "wojska" - Cudzysłów zaznaczył palcami. Diana chłodno spojrzała mu w oczy.
-Nie przeginaj. Posterunek to największy sojusznik Nowego...
-Sojusznik srusznik. - Przerwał jej ostro. -Jak już się z nami spotykacie to w jakiś zapomnianych przez Boga dziurach, a jak prosimy o wsparcie to ta cała wasza rada debatuje trzy tygodnie. Już przeklęci lordowie z Federacji działają szybciej. Nie dziwi Cię, że Colins zwrócił się do nich z propozycją budowy torów? - Sarkastyczny ton nie był na pewno miły.
-Wasz prezydent robi to co chce. Nie ma nad nami zwierzchnictwa. Ale jeżeli wszyscy myślą tak jak ty rada poczyni pewne kroki. - Frank machnął niedbale ręką.
-Śmiało. Poradzimy sobie bez was. - Dyskusje przerwał przyjazd, na plac knajpy, konia. Dosiadający go wysoki mężczyzna miał gęstą czarną brodę i tego samego koloru włosy. Na głowie ciasno naciśnięty kowbojski kapelusz, a na plecach popularną dwururkę. Bez słowa zsiadł ze zwierzęcia i wszedł do przybytku. Nie wydawał się być zainteresowany sprzeczką dwójki ludzi.
03.03.2010 21:02
Poszukaj postów Add Thank You Cytuj
PabloZ Offline

Uznany
***
Ilość postów: 337
Thanks Given: 0
Thanks Received: 0 in 0 posts
Dołączył: 26.09.2009
Reputacja: 0
Post: #103
RE: Zjednoczenie Stanów.
Robert zacisnął zęby i dłonie. Zdawało się, że ma już dość słuchania czegokolwiek, choćby kawału wypowiedzianego przez komisarza. W pewnej chwili wybuchł. Podbiegł i złapał go za fraki:
- Zamknij się, sk****synu!- syknął, po czym od razu rzucił go najmocniej, jak potrafił. Nie zwracał zbytnio uwagi na prowizorycznego kowboja i nie interesowała go rozmowa z nim. Miał w nosie jego historię, jego cele, umiejętności i motywacje. Słowem: olał go totalnie.
- Boisz się, rozumiem... "Chyba rozumiem."- dopowiedział sobie w myślach. - Ale na litość boską, stul pysk i nie szukaj kolejnych problemów. Na Ciebie zabójców nie naślą.
Odetchnął, zaczął chodzić to w jedną, to drugą stronę. Przykrył twarz dłońmi, by po chwili podejść do pustego samochodu i oczekiwać na wyjazd.
"Z konsekwencjami zmierzę się ja." W jednym momencie jego twarz zmarniała, wyglądała jak facjata górnika po dwunastogodzinnej robocie.
- Jedziemy?- zapytał reszty.
03.03.2010 21:55
Poszukaj postów Add Thank You Cytuj
gkeb Online

Administrator
**********
Ilość postów: 1,132
Thanks Given: 1
Thanks Received: 3 in 2 posts
Dołączył: 25.09.2009
Reputacja: 5
Post: #104
RE: Zjednoczenie Stanów.
Yerb tylko patrzył na wybuch Roberta. Już jakiś czas temu obiecał sobie, że nie będzie się mieszał w te konflikty. To co działo się między Dianą i Robertem oraz Robertem a komisarzem musi się jakoś samo wyjaśnić.
Zainteresował go kowboj, a to za sprawą konia. Pochodził z rodziny hodowców więc znał się bardzo dobrze na nich. Koń sprawiał wrażenie silnego zwierzęcia, ale widać po nim było przebyte kilometry. Uprząż i siodło też ciekawie wyglądała. Czerwonoskóry przyjrzał się kowbojowi jak zsiadł i szedł do knajpy.
"Fajny koń" pomyślał. Miał nawet ochotę zagadać kowboja i pogadać o koniach, ale wiedział, że nie ma na to czasu.
- Ruszajmy - rzucił. - Komisarzu proponuję by najbliższy etap pojechał Pan ze mną. Pojedziemy na końcu a na początku jak zawsze Diana - uśmiechnął się do niej. Czekał na komisarza. Czas z nim porozmawiać o tym co zaszło w środku.


Więcej i więcej postów!!!
04.03.2010 19:47
Poszukaj postów Add Thank You Cytuj
Odpowiedz


Skocz do: